Lubiąż zdemaskowany? - recenzja książki "Wojenne sekrety Lubiąża"

Autor: Tomasz Nowak
Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska
22 kwietnia 2011

O tajemnicach związanych z ogromnym pocysterskim kompleksem klasztornym w Lubiążu mówi się od lat. Oczkiem w głowie odkrywców jest szczególnie pobudzająca wyobraźnię podziemna fabryka i związane z nią niewyjaśnione sekrety. Temat ten powraca co rusz w różnych okolicznościach w publikacjach, rodząc wiele pytań i znacznie mniej odpowiedzi. Czy wreszcie nadchodzi koniec historii?

Autorskie trio, parające się hobbystycznie badaniem tajemnic Dolnego Śląska, w drugim i poszerzonym wydaniu swej książki bierze na warsztat dzieje klasztoru – zarówno dawne, jak i te nowsze: podczas II wojny światowej i późniejsze. Podsumowuje także kalendarium rozmaitych prac badawczych i faz medialnego rozgłosu towarzyszącego kolejnym sensacjom: odkryciu zabytkowych monet, zainteresowaniu ze strony służb specjalnych PRL, dociekaniom pasjonatów. Wszystko to, dla wzmocnienia wiarygodności, w tekście poparte zostało niewiele niestety wnoszącymi (oprócz objętości) reprodukcjami rozmaitych dokumentów.

Zbierane przez lata relacje i rozmaite badania wskazują, że coś w przyklasztornej ziemi w Lubiążu tkwi. Jakieś prace nie przynoszą rezultatu, inne zostają nagle odwołane i oto w końcu jedno, ostatnie przeprowadzone oficjalnie rozpoznanie terenowe przesądza sprawę. Choć pierwotnie autorzy sugerują, że przeprowadzono je wyrywkowo, to z następnego rozdziału wynika, że właściwie sprawdzono dogłębnie wszelkie wskazane ślady…

Wydawnictwo Technol słynie ze sceptycyzmu i demaskatorskiego tonu wobec zagadek historii. Niemniej z owej, było nie było, monografii badań prowadzonych w Lubiążu płynie ostatecznie strasznie mało konkretów – jakieś wycinki dokumentów, fragmenty wyników niedokończonych analiz i jedno wciąż otwarte pytanie: skoro prace terenowe prowadzone przez wiele lat wykazywały, iż pod ziemią „coś jest”, to dlaczego nagle po jednym z takich badań w połowie lat 90. stwierdzono, że „nic nie ma”? Może istotnie lubiąskie tajemnice czas zaliczyć w poczet mitów? A może jest w tej ziemi coś, co ktoś zainteresowany chciałby ukryć przez oczami niepowołanych? I nie chodzi tu wcale o wielką fabrykę ani nawet jakiś ośrodek doświadczalny czy składnicę zaginionych na Dolnym Śląsku skarbów sztuki i kultury?

Konkluzje autorów wydają się nazbyt pewne wobec istniejących nadal niejasności, choćby takich jak zasypana kondygnacja klasztornych piwnic. W obliczu istniejących, poważnych, braków w dokumentacji (np. zaginione, choć ponoć po części odtworzone, słynne archiwum Siorka) warto zachować większy umiar. Tym bardziej, że komuś udało się już raz ten sam zespół autorski posłać konkretnie wskazanym, chociaż prawdopodobnie mylnym tropem w badaniach nad innym tajemniczym obiektem – kompleksem Riese w pobliskich Górach Sowich. Na dodatek w końcówce postawili sobie oni za cel pojeździć po innych badaczach lubiąskich sekretów, co przy niepełnych wnioskach, jakie snują sami, stanowi zabieg cokolwiek dziwny.

Mamy zatem w rękach niewątpliwie ciekawy, ale nadal tylko przyczynek historyczny i badawczy dla złaknionych tajemnic. Jednoznacznych odpowiedzi, wbrew „napinaniu się”, ponownie brak.

Wojenne sekrety Lubiąża

Autor: Jacek M. Kowalski, Robert J. Kudelski, Zbigniew Rekuć
Wydawnictwo: Technol
Wydanie polskie: 2010
Seria wydawnicza: Militarne Sekrety
Liczba stron: 334
Format: 145 x 205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788360762226
Cena z okładki: 36 zł



blog comments powered by Disqus