Recenzja książki "Wykonawcy Bożego Zamysłu"

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Wiktor "Inferre" Dynarski
11 listopada 2009

Kiedy słyszę „wampir”, robi mi się zimno. Tak, ze strachu. Boję się, że zobaczę na kartach książki kolejnego bladego młodzieńca o romantycznym usposobieniu, najlepiej walczącego o ukochaną z innym wampirem albo – o radości! – z wilkołakiem. Ta moda, niemal mania, na uczuciowych nieumarłych, zamiana mrocznych, gotyckich historii w uwielbiane przez nastolatki powiastki o przystojnym chłopcu i biednej naiwnej dziewczynce – to nie jest coś, co oglądam z przyjemnością. Między innymi dlatego nieco obawiałam się lektury „Wykonawców Bożego Zamysłu”. Na szczęście bardzo miło się rozczarowałam.

Autor na początek zaserwował czytelnikowi serię opowiadań, pozornie zupełnie niełączących się ze sobą. Poznajemy opowieść rzymskiego żołnierza wziętego do niewoli przez barbarzyńców i będącego świadkiem działania tajemniczego artefaktu. Następnie pisarz zabiera nas w podróż po średniowiecznych klasztorach, wsiach i miasteczkach, aż do momentu zagłady zakonu templariuszy – wszędzie obecni są tytułowi Wykonawcy Bożego Zamysłu, watykańska specjalna policja. Poświęconymi toporami usuwają z katolickiej ziemi wszelkie plugastwo i istoty pozostające na tym świecie wbrew Bogu.

W XX wieku topory zastąpione zostały przez robione na zamówienie strzelby. Wykonawcy wędrują po świecie, tropiąc wampiry i strzegąc boskiego ładu. Nie wiedzą, że w Chorwacji gromadzą się nocni łowcy, gotowi przywrócić na Ziemi królestwo swojego legendarnego króla, ojca wszystkich wampirów. Rozpoczyna się walka o być albo nie być znanego nam świata, w której szalę zwycięstwa przechylić może tylko artefakt barbarzyńskiego króla...

Tak mniej więcej rysuje się fabuła wciągającej powieści Zorana Krušvara. Autor pomysłowo i w interesujący sposób przedstawił swoją wizję wampirów, odcinając się od sztampy i ogranego wzorca rodem z Hollywood.  Opowiadania, pozornie całkowicie rozbieżne, zaczynają łączyć się w całość, kolejne wątki znajdują rozwiązanie w ostatnich częściach książki. Dodatkowo pisarzowi udało się do ostatnich kart utrzymać czytelnika w niepewności – jak zakończy się wielki rajd wampirów? Najwyraźniej postawił sobie również za cel ciągłe zaskakiwanie – większość wątków kończy się zupełnie inaczej, niż można by przewidzieć.

Jednocześnie książka – zarówno jako powieść, jak i wydawnictwo – ma sporo wad. Przede wszystkim lektura, choć wciągająca, nie starcza na dłużej. Dłuższa wyprawa pociągiem to dość, aby przełknąć całą powieść. Trzeba też przyznać bez owijania w bawełnę, że nie jest to tekst wybitny prozatorsko – niezły i ciekawy, ale najlepiej opisuje go określenie „dobrze się czyta”. Od strony wydawniczej również sporo uwag. Na plus można zapisać oprawę graficzną, odmienną od tej, do której Runa przyzwyczaiła czytelników, nawiązująca raczej do sposobu wydawania w Fabryce Słów. Na minus – redakcję książki. Całe fragmenty wydają się być pominięte przez korektora. Błędy interpunkcyjne, stylistyczne, powtórzenia i niekonsekwentny zapis miejscami potrafią wytrącić z równowagi albo wywołać wybuch śmiechu, bynajmniej nie dlatego, że są zabawne. Miejmy nadzieję, że drugie wydanie tej książki będzie już poprawnie zredagowane.

Pozycji z tak egzotycznych krajów jak Chorwacja na naszym rynku jest niewiele. Polecam „Wykonawców” dla samej ciekawości czytelnika – w końcu nie wiadomo, kiedy znowu będzie okazja do przeczytania historii spod pióra jednego z naszych słowiańskich kuzynów. Jeśli przymknąć oko na niedociągnięcia korekty i średnio wymagającą treść, otrzymamy idealną książkę na przydługi deszczowy wieczór, wystarczająco wciągającą, aby doczytać do ostatniej strony przed snem.

Wykonawcy Bożego Zamysłu

Autor: Zoran Krusvar
Okładka: Jelena Kevic-Durdevic
Tłumaczenie: Agnieszka Żuchowska-Arent
Wydawnictwo: Runa
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 9/2009
Liczba stron: 432
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-89595-56-0
Wydanie: I
Cena z okładki: 15,90 zł
Materiały powiązane:




blog comments powered by Disqus