Elementarz pisarza - Rozdział 1

Autor: Andrzej "Flower" Filipczak
12 listopada 2001

Na początku był pomysł...

"...o dobry pomysł jest najtrudniej. Nie ma żadnej recepty na jego znalezienie. Pomysły po prostu się miewa lub nie. Nie można powiedzieć sobie: a teraz wymyślę coś genialnego i być pewnym, że po paru minutach pomysł rozbłyśnie nam w głowie jak raca.
Skąd się biorą pomysły? Często z ulicy, gdy jakieś wydarzenie, gest, zdanie, zdjęcie czy notatka w gazecie wprawia w ruch wyobraźnię, która dalej już kroczy własnym torem. Czasami są to okruchy przeczytanych książek, obejrzanych filmów czy nawet innych komiksów, które zapadają w pamięć i drążą wyobraźnię, dopóki nie obrosną w nową tkankę i nie przybiorą postaci nowego, bardzo nieraz odległego od pierwowzoru pomysłu (broń Boże, nie chodzi tu o plagiat...)"1

"Wiem, nie ma już dobrych pomysłów. Lem powiedział to kilkadziesiąt lat temu. Trudno - biorę jak najmniej wyeksploatowany, obracam go na wszystkie strony, aż znajdę taką jeszcze nie obślinioną, i to jest ta moja"2

"... wpadanie na pomysł jest sprawą nadprzyrodzona i nie ma na to recepty. Jedno jest pewne - czasami dotyka nas Palec Boży i przeżywamy te krótkie chwile natchnienia, kiedy widzimy wszystko jasno i klarownie. Rodzą się wtedy rzeczy niebywałe, oryginalne i niezwykłe. Rodzi się pomysł."3

Witam!
Dziś zajmiemy się pomysłem. To on leży u podstawy powodzenia dzieła. Oczywiście, są jeszcze inne bardzo ważne rzeczy, jak na przykład warsztat, struktura fabuły styl, no i rzecz jasna - bohater. Ale pisanie opowiadania (lub powieści) rozpoczyna się od pomysłu. Wojtek Birek napisał "Pomysły się po prostu miewa lub nie" i trudno się z tym nie zgodzić. Co jednak zrobić, aby te pomysły mieć?
Przede wszystkim musicie sobie zdać sprawę, że każdy z Was pomysły ma. Lepsze lub gorsze, ale zazwyczaj wystarczające do stworzenia interesującej fabuły.
Podam przykład. Jeden ze znajomych pożyczył ode mnie kilka książek, między innymi cykl "Ziemiomorze" Ursuli LeGuin i opowiadania Sapkowskiego. Zwracając te pozycje oświadczył, że ma pomysł na cykl opowiadań. Głównym bohaterem ma być mag, zwalczający różne potwory.
Zapewne wielu z Was uśmiechnęło się z politowaniem. I to ma być pomysł? Odpowiadam: tak to był pomysł. Niezbyt oryginalny, ale wystarczający do konstrukcji opowiadania. Przecież nikt nie powiedział, że w wyniki tej krzyżówki wyjdzie Ged w wiedźmińskim świecie. Mogła powstać całkiem niezła historyjka fantasy, lub w najgorszym wypadku - pastisz.
Skąd brać pomysły? Przede wszystkim z otaczającej nas rzeczywistości. Wystarczy się tylko rozejrzeć. Wyjdźcie na osiedle. Sąsiad właśnie kupił nową Mazdę. Czerwoną. Cudo. Ale zaraz, zaraz, skąd on ma tyle pieniędzy. Żona nie pracuje, a on sam też wciąż jęczy, że zarabia marne grosze... A może wykopał w sadzie dziadka garnek ze złotem? Biedaczek, nie wiedział, że zakopanych skarbów pilnują gobliny,które prędzej czy później upomną się o swoją własność... (fantasy). A może totolotek? Przy pomocy kosmitów opracował system i wygrał... (sf). Oczywiście, to tylko zabawa z wyobraźnią, ale spróbujcie sami.
Otwieracie gazetę. Rząd znów podnosi podatki. A co by było, gdyby nie było podatków? Ani rządu? Albo gdyby podatki pochłaniały 90 % naszych dochodów? Ludzi pewnie by się nie dali tak wykorzystywać - kraj ogarnęłyby zamieszki, rozruchy... A może wręcz odwrotnie...? Rząd musiałby w jakiś sposób "neutralizować" wybuchowe nastroje społeczne... (social fiction).
Prognoza pogody. Zapowiadają niespodziewane ocieplenie w listopadzie. Dlaczego? Zaraz? Niespodziewane? A może już ktoś opanował technologię sterowania masami powietrza? (sf)
Wszystko to przypomina myślenie paranoika. Oglądaliście "Teorię spisku" z Melem Gibsonem? Tak właśnie wygląda paranoik, który za każdym słowem, za każdym wydarzeniem doszukuje się dodatkowych znaczeń.
Oczywiścieto już przesada. Chciałem Wam jedynie pokazać, że pomysły czają się wszędzie. Wystarczy tylko uważnie słuchać i patrzeć na otaczający nas świat.
Co jeszcze? Zapisujcie swoje pomysły. Miejcie pod ręką jakiś notes, gdzie będziecie je notowali. Wszystkie. Te fajne i beznadziejnie głupie. Niech ich będzie jak najwięcej. Kiedyś wrócicie do notesu, szukając dobrego pomysłu, on tam będzie. Ukryty pośród stu bezsensownych.

Zadanie domowe:
Stańcie się paranoikiem - przez godzinę, nie dłużej! Chwyćcie notes i otwórzcie gazetę. Czytajcie tylko nagłówki i pozwólcie działać wyobraźni. Potem weźcie z półki książkę, najlepiej coś z poezji. Otwórzcie na chybił trafił i przeczytajcie jedno zdanie. Zamknijcie oczy.... Coś wam świta? Zapisać! Wyjdźcie na ulicę, wsiądźcie do tramwaju. Posłuchajcie toczących się rozmów... Albo wejdźcie sklepu z płytami. Poczytajcie tytuły utworów. Lub otwórzcie ulubiony album z malarstwem. Zatrzymajcie się nad jakimś obrazem.. Pozwólcie działać wyobraźni. A pomysły zapisujcie...
PS. Telewizji nie polecam. Działa na zbyt wiele zmysłów i nie pozostawia zbyt wiele pola do popisu wyobraźni..

Flower

Przypisy:

  1. W. Birek "Anatomia komiksu" w "Komiks" nr 2/1993, wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 1993
  2. E. Dębski "Elementarz pisarza" w "Fenix" nr 4/1995, wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 1995
  3. P. Wereśniak "Alchemia scenariusza filmowego", dodatek do "Film" nr 5/2000, Warszawa 2000


blog comments powered by Disqus