Elementarz pisarza - Rozdział 10

Autor: Andrzej "Flower" Filipczak
19 grudnia 2002

Hej czy mógłbyś mi powiedzieć..? Niezbędni przyjaciele

"Po napisaniu pierwszej wersji scenariusza zazwyczaj zaczynam fazę testów. Pokazuję scenariusz kilku zaufanym osobom, Różnym osobom - filmowcom i laikom, młodym i starym, kobietom i facetom. Potem zadaję im pytania. Dużo pytań. Sprawdzam, czy to co zamierzyłem, co uknułem w scenariuszu, zostało właściwie odebrane przez innych"1.

Witam!

Zbliżamy się do końca naszych wykładów. Przede wszystkim gratuluję Wam wytrwałości, koniecznej do napisania i poprawienia swojego pierwszego tekstu. Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że to już koniec pracy nad nim. Dziś porozmawiamy sobie o przyjaciołach.
Dobrze jest mieć przyjaciół, zwłaszcza takich, którzy nie unikają mówienia prawdy, nawet, gdy może nas nieco zaboleć. Posiadanie przyjaciół jest rzeczą wręcz nieodzowną dla młodego pisarza. Pamiętacie, jak trudno Wam było poprawić swój tekst? Teraz wskazuję Wam kierunek , z którego nadejdzie odsiecz.
Pokażcie swój tekst przyjaciołom (może to być też ktoś z rodziny). Nie ponaglajcie ich. Jeżeli tekst jest dobry, przeczytają od ręki. Gdy wyszedł Wam gniot - będą się męczyć tygodniami (to też jakaś wskazówka dla Was). Gdy oddadzą Wam tekst zasypcie ich gradem pytań. Czy się podobało? Co się podobało? Jak odebrali przesłanie opowiadania (o ile jakieś było)? Jakie sceny są zbyt długie, zbyt krótkie, zbyt niejasne? Co poprawiliby w tym tekście? Każda odpowiedź jest na wagę złota, ponieważ pomaga Wam rozwijać własny warsztat.
Najgorsze odpowiedzi są takie: "Słuchaj, stary. Świetny tekst. Zero poprawek. Nic. Cymuś. Ideał." Nie wierzcie takim ludziom, mimo iż mile łechtają Waszą próżność. Oznacza to, że albo ci "przyjaciele" przekartkowali bardzo pobieżnie Wasz tekst i mówią Wam te słowa na odczepne, albo nic nie zrozumieli z tekstu i nie chcą dać tego po sobie poznać. Najlepsze są konstruktywne krytyki, dzięki którym możemy spojrzeć z innego punktu widzenia na nasz tekst.
Ideałem jest posiadanie przyjaciół, którzy na tyle opanowali język polski, aby skorygować Wam błędy językowe. Jeżeli takowych posiadacie, noście ich na rękach, obsypcie kwiatami, lub po prostu przy najbliższej okazji zaproście na piwo.
Jeżeli takich nie macie, pozostaje żmudna praca ze słownikiem w ręku i samodzielne poprawianie własnego tekstu po raz n-ty. Nie obawiajcie się. Nie marnujecie czasu. Po prostu doskonalicie warsztat, który po pewnym czasie pozwoli Wam na przekazanie wszystkiego, co tylko sobie wymyślicie.

Praca domowa:

Pokazać opowiadanie przyjaciołom i zasypać ich pytaniami po skończonej lekturze. Bądźcie namolni, bądźcie nieznośni, ale dowiedzcie całej prawdy o Waszym tekście.

Przypisy:

  1. Wereśniak P. "Alchemia scenariusza filmowego", dodatek do "Film" nr 5/2000, Warszawa 2000


blog comments powered by Disqus