Elementarz pisarza - Rozdział 8

Autor: Andrzej "Flower" Filipczak
5 grudnia 2002

Cud tworzenia, czyli kilka słów o samym pisaniu

"Podsumujmy zatem: żeby napisać powieść, potrzebny jest pewien zasób pracowitości czy też zawziętości, trochę papieru do pisania, może być komputer, a także: 1. fabuła,; 2. dawkowanie i zmienność napięcia; 3. zróżnicowane postacie z indywidualnymi cechami - wygląd, język, charakter, wszystko na różnym poziomie szczegółowości; 4. scenografia."

"Do tego dochodzą wszystkie elementy czysto techniczne (...) - rytm zdania, figury stylistyczne, dostosowanie języka opisu do sytuacji, użycie ekspresyjnych głosek - czemu nie?"1

Witam!
I tak doszliśmy do najważniejszej części naszego poradnika, czyli do pisania naszej opowieści. Mamy już solidnie przygotowane zaplecze, bohatera, scenografię, a więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby rozpocząć przelewanie naszej opowieści na papier. Łatwo powiedzieć, ale jak to zrobić? Jako, że sam nie mogę się poszczycić zbyt dużym dorobkiem napisanych opowiadań, dzisiejsze spotkanie oprę na głównie na poradach profesjonalisty, Rafała A. Ziemkiewicza.

"Otóż ktokolwiek chciałby pisać, musi zdać sobie sprawę, że wszelkie pisanie zaczyna się i kończy na słowach. Powtórzmy: pisanie polega na układaniu słów. Nic mniej i nic więcej"2.

"Żadna głębsza treść ani żadna najmisterniej zaplątana fabuła nie zajmie uwagi czytelnika, jeśli poda mu się ją stylem jąkały, w zdaniach trzeszczących między zębami i nierównych, jak oddech zdychającego na zaolejonej plaży walenia"3.

"... rytm zdania jest najprostszym i najoczywistszym sposobem regulowania tempa akcji. Długie, wielokrotnie złożone zdania sprzyjają rozproszeniu uwagi, są na miejscu, gdy chcesz przyhamować, zwolnić. Jeżeli chcesz przy tym stworzyć nastrój sceny, bardzo skuteczne jest połączenie dłuższych zdań z rytmicznie powtarzającą się frazą, powtarzającą co jakiś czas niczym refren. Oczywiście, aby zrobić nastrój musisz też uważać, by nie wetknąć gdzieś słowa do tego nastroju nie pasującego. Wracając do rytmu: dla odmiany zdania krótkie, pojedyncze, wymarzone są do opisu scen szybkich, o dużym napięciu. W momentach szczytowych dobrze jest nawet zastąpić je na chwilę samymi równoważnikami zdań. To oczywiście przybliżenie. W praktyce nie ma nic nudniejszego niż jednostajność. Natłok krótkich, szybkich zdań nuży tak samo, jak kwiecisty, młodopolski słowotok, w którym na każde zdanie przypadały trzy orzeczenia i sześć okoliczników. Dwa zdania długie, jedno krótkie, jedno długie, dwa krótkie - taki jest mniej więcej optymalny rytm narracji, kiedy nie dzieje się nic szczególnego"4.

I jedna uwaga autorki amerykańskiej, Shirley Jackson:

"Im częściej powtarzasz słowo-klucz, tym większe wrażenie wywrzesz w punkcie kulminacyjnym. Słowa muszą dla ciebie pracować. Nie używaj słów bliskoznacznych. Bądź ścisły"5.

Tak, powiedziało sobie wielu z Was, jasne. Przecież sam o tym wiedziałem. Coś jeszcze pamiętam z tych lekcji polskiego. Co innego jednak wiedzieć, a co innego stosować. Pisarz powinien biegle posługiwać się językiem w którym pisze, powinien mieć w małym paluszku zasady stylistyki, interpunkcji i ortografii i potrafić je zastosować w pisanym tekście. Dlatego dobra rada: Wróćcie na chwilę do książek z języka polskiego i poczytajcie je sobie. Znajdziecie tam masę bezcennych informacji. Miejcie je pod ręką i w wolnych chwilach czytajcie, aby jeszcze lepiej opanować warsztat pisarski.

No dobrze, ale jak zacząć? Rafał A. Ziemkiewicz proponuje, aby "... napisać pierwsze zdanie tak, aby chciało się po nim przeczytać następne. Musisz pisać w ten sposób, aby każdy akapit zaciekawiał, ciągnął za sobą dalsze partie tekstu"6. No dobrze, ale w jaki sposób, zapytacie. Mamy w pierwszym zdaniu wysadzić planetę w powietrze, zabić króla, lub ujarzmić smoka? Czemu nie? Ale dobrze. Pójdźmy na kompromis. Może niekoniecznie w pierwszym zdaniu, ale niech coś się ważnego wydarzy w pierwszym akapicie lub najpóźniej w pierwszym rozdziale.

Dobrą i sprawdzoną metodą przykucia uwagi czytelnika jest wrzucenie go w środek akcji, lub w środek rozmowy. Na wyjaśnienia, co się właściwie dzieje, przyjdzie czas później, po tym jak Czytelnik chwyci haczyk.

Co jeszcze? Powróćmy do Rafała Ziemkiewicza:

"...pisanie zasadza się na grze z emocjami czytelnika: ich umiejętnym pobudzaniu i rozładowywaniu. [...] Czytelnik nie będzie śledził wydarzeń tylko dla nich samych. Czytelnik potrzebuje czegoś, co go do zainteresowania się owymi wydarzeniami pobudzi, sprawi, że będzie miał ochotę dowiedzieć się, jak to się skończy"7.

Jak to zrobić? Wspominaliśmy o tym w części poświęconej konstruowaniu bohatera, jednak dodajmy jeszcze kilka słów. Stopniowanie napięcia. Rafał Ziemkiewicz podawał tu przykład z filmu Hitchcocka. Ja posłużę się podobnym, lecz zaczerpniętym z literatury. Czytaliście "Nędzników" Victora Hugo? Jeśli nie, to zachęcam. Jest w książce pewna scena doskonale nadająca się na ilustrację do budowania napięcia w książce. Otóż Jean Vallejean, były galernik, ratuje z ogarniętej walką barykady człowieka, którego nienawidzi. Schodzi z nim do kanałów. Nie zna ich rozkładu, więc idzie na oślep. Nieruchome ciało, które dźwiga na barkach ciąży mu coraz bardziej. Nie porzuca go jednak. Nagle, w pewnym momencie widzi w ciemnościach swój cień. Kilkadziesiąt metrów dalej do kanałów schodzi policja szukająca buntowników. Zatrzymuje się. Serce bije mu ciężko. Czeka... Wśród policjantów trwa narada. Jeżeli ruszą w tę stronę, stary galernik będzie zgubiony. Na szczęście patrol rusza w drugą stronę. Valejean idzie dalej. Ma coraz mniej sił. Nawet nie wie, czy człowiek, którego niesie jeszcze żyje. Zatrzymuje się, bada go. Żyje. To Mariusz Pomercy, człowiek, którego galernik nienawidzi, człowiek, który próbował zabrać (i jeżeli przeżyje zabierze) mu wszystko na czym starcowi zależy. Opatruje rannego. Wyrusza w dalszą drogę. Nagle pułapka. Gruba warstwa mułu i piasku, po której idzie, zaczyna się zapadać. Samotny człowiek mógłby się wydostać z pułapki, człowiek z podwójnym ciężarem raczej temu nie podoła. Muł sięga mu do kolan, woda do pasa. Nadal niesie nienawistne brzemię. Być może Mariusz już nie żyje. Nie porusza się, nie czuć jego oddechu. Woda sięga galernikowi pod pachy, grzęźnie, ledwo może poruszać nogami. Nad wodą wystaje już tylko jego głowa i oba ramiona podtrzymujące nieprzytomnego (a może już martwego) człowieka. Zapada się jeszcze głębiej. Odchyla głowę do tyłu, aby nie pić śmierdzącej wody. Jeszcze jeden krok, dwa, trzy,... Noga natrafia na coś twardego. Są uratowani. Odpoczywa przez dłuższą chwilę. Wie, że kanałach trwają poszukiwania, ale nie ma już sił. W końcu zdobywa się na kolejny wysiłek. Idzie. Przystaje co kilka chwil, by zaczerpnąć tchu. Nie wie, jaki jest stan Mariusza, ale nie sił aby go zbadać. Idzie dalej. Krok za krokiem. W końcu widzi światło. Już za chwilę wyjdzie z kanałów, za chwilę zwycięży. Będzie wolny, wyjdzie na świeże powietrze...Ostatni zryw. Niemal biegnie do wyjścia. Nagle staje. Dłonie trafiają na stalową kratę zamykająca wyjście z kanałów.... Czyżby koniec?

Nie, nie zdradzę Wam zakończenia tej sceny. Przeczytajcie ją sobie sami.

Rozumiecie teraz o co mi chodziło z budowaniem napięcia?

Na zakończenie jeszcze dwie uwagi Feliksa W. Kresa, o których powinniśmy pamiętać podczas pisania."Książka - to po prostu gra. Zabawa, której reguły muszą być czytelne. Dlaczego? Ano dlatego, że autor nie pisze sam dla siebie, a odbiorca życzy sobie uczestniczyć w grze. Właśnie tak. Nie sposób odnaleźć się w zabawie, której reguły podlegają nieustannym zmianom za wolą jednej ze stron. Autor ukazuje wybrane fragmenty świata (bo nie cały świat przecież, jakim cudem?) ludziom, których w życiu nie widział ani z którymi nie gadał, i ci ludzie absolutnie niczego prócz tych fragmentów nie mają. To układanka. Jeżeli zabraknie w niej potrzebnych elementów, lub znajda się takie, które nie będą pasować - to znaczy, że wyrób jest bublem"8.

"W tekście literackim rzeczy zbędne zawsze mają rangę błędu - większego lub mniejszego. Ale też przemilczeć można tylko to, co bez znaczenia. Selekcji dokonuje autor. Taka to zabawa: z jednej strony nie wolno ględzić, ot, na wszelki wypadek, z drugiej zaś trzeba pilnować, by wszystko zostało wyjaśnione; żeby czytelnik nie został z mnóstwem wątpliwości"9.

Zadanie domowe:

Napisać swoje opowiadanie. ( I niech Moc będzie z Wami!)

Przypisy:

  1. Dębski E. "Elementarz pisarza" w "Fenix" nr 4/1995, wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 1995
  2. Ziemkiewicz R.A. "Elementarz pisarza" w "Fenix" nr 1/1995, wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 1995
  3. Ziemkiewicz R.A. "Elementarz pisarza" w "Fenix" nr 1/1995, wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 1995
  4. Ziemkiewicz R.A. "Elementarz pisarza" w "Fenix" nr 1/1995, wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 1995
  5. "Sztuka pisania", wyd. Galaktyka sp z.o.o., Łódź 1996, s. 137
  6. Ziemkiewicz R.A. "Elementarz pisarza" w "Fenix" nr 1/1995, wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 1995
  7. Ziemkiewicz R.A. "Elementarz pisarza" w "Fenix" nr 1/1995, wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 1995
  8. Kres F. W. "Elementarz pisarza" w "Fenix" nr 2/1995, wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 1995
  9. Kres F. W. "Elementarz pisarza" w "Fenix" nr 2/1995, wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 1995


blog comments powered by Disqus