Wywiad z Alastairem Reynoldsem - "Bezkresna przestrzeń, nieskończone objawienia"

Autor: Katarzyna Rodek
Tłumacz: Katarzyna Rodek

Wywiad przeprowadził: Nick Gevers

foto Alastair Reynolds, konkurent dla Stephena Baxtera i Petera F. Hamiltona na polu brytyjskiej SF, wnosi do swojej twórczości wiedzę astronomiczną. Ma doktorat z astronomii i doświadczenie jako astrofizyk zdobyte podczas kilkuletniej pracy w Europejskiej Agencji Badań Kosmicznych w Holandii.
Podczas ostatnich dziesięciu lat Reynolds opublikował wiele opowiadań SF, z których na szczególną uwagę zasługuje A Spy in Europa (1997) oraz Galactic North (1999), oba opublikowane w Interzone, również The Great Wall of Mars(2000, w Spectrum SF). Wszystkie dzieją się w powstającej przyszłości.
Przestrzeń objawienia, gotycka space opera, jest pierwszą powieścią Reynoldsa, jedną z licznych tomów, która w zamierzeniu jest rozwinięciem wątku z A Spy in Europa do rozmiaru epickiej powieści.
Migotliwa wstęga [Chasm City - oryg.] jest tego kontynuacją.

Nick Gevers: Zaczynając od wartości jakie wywarły na Ciebie wpływ: walijskie pochodzenie, długi pobyt w Holandii, specjalizacja w astronomii i praca dla Europejskiej Agencji Badań Kosmicznych. Jak te elementy twojego życia ukształtowały twoją karierę pisarza SF?

Alastair Reynolds: Urodziłem się w Walii i spędziłem tam swoje nastoletnie życie, wczesne lata szkolne spędziłem w Cornwalii. Kocham Walię. Cardiff jest moim ulubionym miejscem. Ale nie myślę o sobie jak o Walijczyku. Więcej życia spędziłem poza Walią, ale z drugiej strony regularnie wracam do domu, a większość mojej rodziny nadal mieszka w Południowej Walii. Studiowałem Walijski jako drugi język aż do 14 roku życia, potem stopniowo go zapomniałem.
Jeśli chodzi o astronomię i science fiction, nie pamiętam chwil, kiedy nie fascynowałem się obiema. Mój tata trzymał stary rocznik "Eagle", w którym były przygody wielkiego Dana Dare'a. Czytałem to bez przerwy, np. jedną z przygód o sabotażu Olimpiady na Wenus. Pamiętam duży plakat w swoim pokoju z planetami układu słonecznego. Z pewnością wywarł na mnie duży wpływ. Dorastałem z Dr Who i nadal bardzo lubię ten serial.
Wielki przełom nastąpił, kiedy skończyłem 8 lub 9 lat i w Anglii pojawił się magazyn "Speed&Power". Pełen był artykułów o helikopterach, samolotach (...) ale co najważniejsze, zaczęto w nim publikować stare opowiadania Artura C. Clarka. To był mój pierwszy kontakt z SF i nadal żywo pamiętam wiele z tych opowiadań. (...) Potem wydawali również stare opowiadania Isaaka Asimova, które miały duży wpływ na mnie - historie o robotach i starsze. Przez długie lata Clark i Asimov stanowili filary mojego świata SF.
Kiedy byłem nastolatkiem sam już pisałem opowiadania science fiction i byłem święcie przekonany, że chcę zostać naukowcem, prawdopodobnie astronomem, ale równie mocno interesowałem się fizyką. Zmagałem się z biologią i chemią, mimo, że nawet wydawały mi się ciekawe. Jednocześnie, dobrze sobie radziłem z angielskim i wychowaniem plastycznym, nawet lepiej niż z fizyką i matematyką. Do 16 roku życia wydawało się, że skończę gdzieś jako grafik lub projektant, ale zdałem sobie sprawę, że nawet studiując nauki ścisłe mógłbym nadal pisać traktując to jako hobby. Jednocześnie, poważniej zająłem się pisaniem. Skończyłem powieść, którą pisałem od 13 roku życia i zacząłem kilka opowiadań, z czego większość pod silnym wpływem Larry Nivena, którego właśnie wtedy ja i mój przyjaciel Alan odkryliśmy.
Następną powieść napisałem mając 18 lat. Do tego czasu czytałem już Joe Haldemana, Gregory Benforda i Frederika Pohla. Mając 19 lat studiowałem już astronomię na Uniwersytecie Newcastle-Upon-Tyne i odkryłem również "Interzone". W 1986 roku wysłałem im swoje pierwsze opowiadanie i regularnie bombardowałem ich swoją produkcją przez następne trzy lata aż w 1989 roku kupili jedno z nich, z czego byłem niewiarygodnie dumny. Do tego czasu obroniłem doktorat w Szkocji, co doprowadziło w końcu do podjęcia pracy w Europejskiej Agencji Badań Kosmicznych w Holandii, gdzie nadal pracuję.

Twoją twórczość można zaliczyć do brytyjskiej 'twardej" SF, która nacisk stawia bardziej na intelektualne poszukiwania niż na bohaterskie akcje obecne w amerykańskiej SF, i która opiera się o fascynacje teoretyczną nauką. Czy to właściwa klasyfikacja?

Prawdopodobnie tak, choć dorastając nigdy nie czytałem dużo brytyjskiej SF. Moimi ulubionymi pisarzami byli głównie Amerykanie. Lubiłem Clarka, James'a White'a i Boba Show'a. (...)

Kogo z innych pisarzy SF podziwiasz? Czy któryś z nich miał szczególny wpływ na Twoją twórczość?

Wielu. Wspomniałem kilku: Clark i podobni Benfordowi. Czytałem i nadal czytuję Philipa K. Dicka. Zacząłem czytać Interzone w czasach, gdy w Ameryce pojawił się cyberpunk, więc dzięki temu poznałem wielu pisarzy tego nurtu: Gibsona, Sterlinga i innych. Kiedy wyjechałem z Anglii kupiłem The Artificial Kid i Schismatrix [wydany w Polsce w 2000 r. nakładem wydawnictwa Mag - przyp. tł.] Bruce'a Sterlinga. Po przeczytaniu automatycznie włączyłem go do swoich ulubionych pisarzy SF. Nigdy nie pomniejszam efektu, jaki ta książka wywarła na mój rozwój pisarski. Kompletnie mnie zapaliła entuzjazmem co do możliwości SF, który tak naprawdę nigdy mnie nie opuścił. To niesamowita książka. W tym samym czasie odkryłem starszych autorów takich jak Ballard, Gene Wolfe i inni. Gene Wolf nadal pozostaje jednym z moich ulubionych.
Oczywiście, pod koniec lat 80. pojawiło się wielu doskonałych nowych pisarzy SF takich jak Paul McAuley i Stephen Baxter, co uzmyslowiło mi, że można pisać historie ze statkami kosmicznymi i je sprzedawać do Interzone. Przypadkiem, ja i Paul McAuley mieszkaliśmy w tym samym mieście i spotykaliśmy się przy piwie dość regularnie, co było wspaniałe - dostałem od Paula całe tony rad i zachęt.
Obecnie jest tak wielu dobrych pisarzy, że trudno jest zacząć. Oczywiście, jeśli piszesz "twardą" SF - patrzysz na Grega Egana, bo jest w tym mistrzem, ale jest wielu innych, których równie wysoko cenię jak: Alexander Jablokov, Robert Reed, Geof Landis i Linda Nagata. Mówi się, że żyjemy w złotym wieku SF i całkowicie się z tym zgadzam. Lubię też takie rzeczy jak Jonathana Carrolla - jest jednym z moich ulubionych, i jestem wielkim fanem Stephena Kinga, zwłaszcza jego opowiadań.
Lubię wygrzebywać także dobre opowiadania trochę zapomnianych autorów - ostatnio postanowiłem przeczytać stare opowiadania Alana E. Nourse'a, Murray'a Leinstera, Kornblutha i innych - klasyka lat 40. i 50. Jestem też wielkim fanem C.S.Forestera, mimo, że nie napisał nic SF.(...)

Twoja kariera pisarza SF wygląda dość klasycznie; przez kilka lat opowiadania, a potem zwrot ku [długim] powieściom. Czy jest to świadomy proces przejścia z ucznia do mistrza czy też brak czasu na pisanie we wczesniejszych latach?

I to i to. Jako czytelnik Interzone obserwowałem rozwój pisarski Stephena Baxtera od opowiadań do powieści, więc i dla mnie wydawało się to logicznym przejściem. W tym samym czasie, pisząc doktorat i przenosząc się do innego kraju nie miałem zbyt wiele czasu na pisanie. Więc opowiadania były w sam raz. Sprzedając pierwsze opowiadanie nie zdawałem sobie sprawy, że minie następne 10 lat nim zdołam sprzedać powieść. Gdybym wtedy wiedział, że zajmie to kolejnych 10 lat, straciłbym do tego serce, a tak wydaje się, że to była najlepsza droga.
Nie jest tak, że spędziłem następne 10 lat jako sfrustrowany powieściopisarz; byłem zajęty robieniem wielu innych rzeczy i przez jakiś czas, rok lub dwa, rzadko pisałem coś innego niż długie opowiadania. Zacząłem myśleć o tym poważniej gdzieś w 1995 roku. Odkryłem, że im poważniej traktujesz pisanie, tym większą ci sprawia satysfakcję. Denerwują mnie ludzie, którzy ciągle narzekają jak ciężko jest być pisarzem. Mogę to zrozumieć jeśli chodzi o uciskanego pisarza żyjącego w ustroju totalitarnym ale nie, jeśli dotyczy to pisarza na Zachodzie. Moim zdaniem, jeśli czegoś tak nie lubisz, to rzuć to i zajmij się czym innym. Wydaje się, że C. S. Forester był wielki jeśli o to chodzi. Z tego co wiem, pisanie było dla niego psychicznym i fizycznym piekłem. Może powinienem się zamknąć póki nie napiszę tylu książek co on!

Po lekturze Twoich książek odkryłem pewien schemat: najpierw zaczynasz opowieść zgodnie z rozpoznawalnym dla czytelnika scenariuszem SF by nagle dokonać całkowitego zwrotu w krytycznym momencie akcji. Jak i dlaczego zacząłeś stosować taki mechanizm?

Wzięło się to prawdopodobnie z moich ukochanych kryminałów, gdzie regułą jest zwodzenie czytelnika aż do krytycznej chwili. Lubię również powieści sensacyjne - wspomniałem o Robercie Littellu - i w tym gatunku literatury jest regułą zabawa z czytelnikiem.
W moim przypadku wynika to z rodzaju historii jaka opowiadam. Pisząc "twardą" SF nie interesuje mnie opowiadanie tradycyjnych już historii o tym jak bohaterska załoga statku kosmicznego napotkała dziwne zjawisko i jest w niebezpieczeństwie, które musi pokonać. Pewnie byłbym zainteresowany opisem tego samego zagrożenia ale bardziej prawdopodobne jest , że opiszę to jako historię szpiegowską lub kryminał

okladka Przestrzeń objawienia i Migotliwa wstęga osadzone są w świecie historycznej przyszłości. Czy możesz opisać trendy jakie badasz w tej serii (czy to prawidłowa nazwa?) szczególnie zainteresował mnie pomysł Demarchy...

Jak wspomniałem, kiedy zaczynałem pisać opowiadania, gdy miałem 16 lat, byłem pod wpływem Larry Nivena, zwłaszcza jego Known Space. Więc wtedy napisałem coś na kształt własnego Known Space. Było to całkowicie nieoryginalne, ale zachowałem z tej historii pewien materiał, który teraz rozwijam i który jest próbą do stworzenia czegoś podobnego jeśli chodzi o złożoność ,koloryt itp. ale z naciskiem na rasę obcych.(...)
Jeśli chodzi o wątek Demarchii, to jest prawdziwy termin polityczny, który pochodzi od australijskiego teoretyka politologa zwanego Burnheim. Oznacza demokrację absolutną, bez żadnej zwierzchniej władzy politycznej. Chciałbym móc powiedzieć, że znalazłem to w opasłym tomie teorii polityki, ale prawda jest taka, że pochodzi on z innej powieści science fiction - krótkiej powieści Joan D. Ving pt The outcast of Heaven Belt. (...)
W historii Vinge'a Demarchia funkcjonuje dzięki każdemu, kto ma dostep do informatycznej technologii głosowania. W moim przypadku, włożyłem technologię do głów moich obywateli Demarchii, tak, że stale są podłączeni do systemu. (...) Nie jestem jednak zaangażowanym politycznie pisarzem i nie interesuje mnie nakłanianie czytelnika do żadnej ideologii.

W Przestrzeni objawienia i Migotliwej wstędze przedstawiasz bardzo wiarygodnie zaawansowaną technologię przyszłości jako coś dalekiego od perfekcji, w rzeczywistości dominują przeżarte rdzą miasta i zepsute statki kosmiczne. Wszystkim rządzą procedury międzygwiezdnej floty i nic nie działa jak powinno. Czy to ekstrapolacja współczesnej rzeczywistości?

Odpowiedź jest taka, że o wiele łatwiej pisać o rzeczach, które nie działają dobrze niż o bezbłędnie działających - generują one automatycznie pewną historię. Lubię w opowiadaniach dostarczać wielu opisów - rzeczywiście, stale próbuję i wymyślam rzeczy, które fajnie byłoby namalować lub zobaczyć w filnie. Stale mam przed oczami obrazy o tematyce SF.(...)

Towarzysząca Przestrzeni objawienia atmosfera niemożności i upadku jest charakterystyczna dla powieści gotyckich; na maszyny i artefakty poluje się, cyborgi są zepsute lub zawładnięte przez implanty. Dlaczego tworzyszysz taką atmosferę?

Częściowo dlatego, że lubię historie o duchach i generalnie, ogólną atmosferę tego typu. Lubię też Sisters of Mercy i innego tego typu zespoły. Wyobrażając sobie cybernetyczną załogę statku w Przestrzeni objawienia myślałem o takich mutacjach jak Borg, Edward Nożycoreki, New Age Travellers i Andrew Eldrich.

Przestrzeń objawienia porusza żywe dla nas zagadnienie obecności inteligentej rasy w kosmosie. Jaka jest twoja opinia na ten temat jako naukowca?

Moja opinia na ten temat zmienia się co tydzień, niestety. Instynkt mówi mi, że nie ma ani nigdy nie było żadnego inteligentnego życia we wszechświecie. Ludzie mówią, jak to możliwe, przecież wszechświat jest tak duży? Ale biolodzy wskazują, że na Ziemi wykształcenie komórki zajęło 3.5 miliarda lat. Z drugiej strony, kto wie? Jestem za poszukiwaniem inteligentnego życia w kosmosie, jeśli tylko nie kosztuje to wiele.

Pomimo swojego dość ponurego klimatu i tematu, Przestrzeń objawienia jest momentami bardzo zabawna, coś w gatunku techno-slapsticu. Czy to świadomy zabieg czy raczej uboczny efekt w powieści space opera?

Dzięki. Miło mi, że w części uznałeś ją za zabawną (mam nadzieję, że w tej zamierzonej !), taki był mój zamiar. Jak wcześniej wspomniałem, jestem wielkim fanem kryminałów, a humor występuje nawet w najbardziej poważnym kryminale. Ostatnią rzeczą, którą bym chciał, to napisać książkę ciekawą tylko dla fizyków. Humor jest jedną z metod dotarcia do szerszego odbiorcy. Moja partnerka narzeka, że nowoczesna SF jest pozbawiona humoru. Ona nie ma wykształcenia naukowego i nie interesuje się szczególnie, SF, więc slucham, co mówi. Nie jestem w tym osamotniony - powieści Iain Banks są bardzo zabawne.

W Przestrzeni objawienia postacie kobiece są wrażliwsze niż męskie. Czy to odzwierciedlenie twojego sentymentu czy też przypadek?

Jak powiedziałem, jestem typowym typem czytającym dziennik Gwardian więc mam skłonność do posiadania sympatii feministycznych. Ale myślę, że to przypadkowe wrażenie. Niebezpieczeństwo może być takie, że w rzeczywistości tworzy się postacie męskie obdarzone jedynie kobiecymi imionami. Trzeba na to uważać, zwłaszcza kiedy nie chcesz doświadczyć sytuacji, że twoje bohaterki są owładnięte taką samą obsesją nadużywania broni jak ich koledzy.

okladka Migotliwa wstęga silnie kontrastuje z Przestrzenią objawienia , mimo, że umiejscowiona jest w tej samej przyszłości. Podczas, gdy wcześniejsza powieść jest wielką space opera, nowa ma więcej z atmosfery thrillera. Czemu ta zmiana?

Trudno jest mi spojrzeć wstecz, ale prawdopodobnie jest kilka powodów, dla których wprowadziłem zmiany. Kiedy ukończyłem Przestrzeń objawienia nie miałem ochoty ponownie zagłębiać się w następną powieść tego typu. Przynajmniej nie w tej serii. Z drugiej strony, chciałem kontynuować akcję w tym samym wszechświecie, więc wymyśliłem sposób, który mi to umożliwił. A ponieważ lubię kryminały, wniosek nasunął się sam. Po trzecie, było lepiej, aby następna książka po Przestrzeni objawienia nie była do niej tak podobna. Chcę uniknąć zaszufladkowania do pisarza określonego typu powieści.

Sky's Edge, planeta na której rozpoczyna się akcja Migotliwej wstęgi pogrążona jest w wojnie domowej, która rozpoczęła się na długo przed wylądowaniem kolonistów, jeszcze na statku kosmicznym. Jest to świat z widocznymi odniesieniami do opowieści biblijnych. Czy Sky's Edge jest skorumpowanym Edenem?

Fajny pomysł, ale znów - to nieświadomy efekt. Nie przypominam sobie, abym o tym myślał podczas pisania. Zawsze porządkuje sobie pomysły w głowie. Robię notatki, szkice, rysuję statki, miasta, postaci, formy życia, aż do chwili gdy coś zaskoczy. Ale grzech jest głównym tematem książki. Gdybym miał wskazać jeden z nich, pytanie, który z grzechów można wymazać późniejszymi dobrymi uczynkami? Jeśli żyjesz bardzo długo, to staje się to fundamentalnym pytaniem. Gdybyś zrobił coś strasznego w młodości, jak długo musiałbyś żyć, aby suma dobrych uczynków zmazała ten jeden akt zła? Stulecie? Tysiąc lat? A może nigdy?

Jak łatwo ci przyszło stworzyć postać Tannera Mirabel, mieszankę moralności i jej całkowitego braku?

Są takie postacie, które zawsze mnie interesowały. Podejrzewam, że sprawdza się to zarówno, jeśli chodzi o pisarzy jak i czytelników. Doszedłem do Tannera Mirabel tak jak do większości moich bohaterów, zaczynając od szkiców zarysu postaci. Za każdym razem próbuję je zróżnicować. W miarę pisania Migotliwej wstęgi Tanner stawał się coraz bardziej amoralny wraz z rozwinięciem akcji. Chcę podkreslić, że miałem wiele przykładów w powieściach kryminalnych; ta postać nie wzięła się z powietrza, jest zapożyczeniem z jednego gatunku.

Chasm City jest chorą metropolią. Co było dla ciebie ispiracją podczas opisywania miasta?

Nie jestem w stanie wskazać na źródło - myślę , że po troszę wszystkie futurystyczne miasta z literatury - Los Angeles z Blade Runnera (Łowca androidów- przyp.tł), Mega City z filmu Sędzia Dredd, Radian City z komiksu Mr X i tuzin innych. Również Port Talbot, gdzie mieszkała moja rodzina.

Czy można opisać Migotliwą wstęgę jako przykład utopii opartej na różnicy klasowej? Czy są tu jakieś zapożyczenia z Wellsa?

W pewnym sensie, tak. Do moich najwczesniejszych wspomnień zaliczam Wechikuł czasu. Jeśli jakiekolwiek dzieło wpłynęło na moją wyobraźnię, to z pewnością ten film. Czy świadomie - nie wiem.

Migotliwa wstęga jest z pewnością historią fałszywych tożsamości, odkrywanych warstwa po warstwie. Przypomina Księgę Krótkiego Słońca Gene'a Wolfa - pisarza, którego sobie cenisz. Czy jest jakaś zależność pomiędzy twoim tekstem a jego?

Krótka odpowiedź brzmi -tak. Nie czytałem pierwszej księgi z cyklu, ale była szeroko dyskutowana na sieci i szybko z jej lektury doszedłem do wniosku, że porusza ten sam problem warstw świadomości, mimo, że nie wyszły pozostałe tomy z serii. (...)

okladka Pod koniec Migotliwej wstęgi tajemna historia Galaktyki odkryta w Przestrzeni objawienia zaczyna pojawiać się w książce. Czy w następnych tomach będzie kontynuowana?

Obie książki wraz z towarzyszącymi im opowiadaniami przedstawiają obraz prawdziwej natury inteligencji we wszechświecie, którą opisuje Przestrzeń objawienia i Migotliwa wstęga. Pojawi się ten temat w przyszłych opowiadaniach lub powieściach albo jako główny wątek bądź jako tło innych wydarzeń. Nie jest moim zamiarem trzymać wszystko w tajemnicy i powoli odkrywać po kawałku przed czytelnikiem. Następna powieść - jeszcze bez tytułu - będzie kontynuować ten wątek równolegle do wątku przedstawionego w Przestrzeni objawienia. Wystąpi w niej Clavain, który pojawił się w kilku nowelkach. Uda się on wraz z kilkoma przyjaciółmi do Chasm City a potem do Resurgam w celu zbadania następstw zdarzeń z Przestrzeni objawienia. Takwięc, z pewnością pojawią się sceny opisujące bohaterów, którzy wystąpili już w poprzednich powieściach. Jednak, nie myślę, że będzie nim Tanner; sądzę, że na dziś ma on już dość przygód.

Zapraszamy na oficjalną stronę autora
Wywiad pochodzi ze strony Infinity Plus. Został przeprowadzony przez e-mail w marcu 2000 i uaktualniony w kwietniu 2001 w związku z brytyjskim wydaniem powieści Chasm City.

Przestrzeń objawienia #2 - Migotliwa wstęga. Tom 1: Pościg

Autor: Alastair Reynolds
Tłumaczenie: Grażyna Grygiel, Piotr Staniewski
Wydawnictwo: Mag
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 2003
Tytuł oryginalny: Revelation Space: Chasm City
Rok wydania oryginału: 2001
Liczba stron: 384
Format: 115x185 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 83-89004-41-0
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,00 zł



blog comments powered by Disqus