Wywiad z Davidem Levien z okazji wydania "Miasta Słońca"

Autor: materiały prasowe
1 kwietnia 2009

David LevienJesteś uznanym scenarzystą. Co sprawiło, że zdecydowałeś się napisać książkę?

Pisanie książek od zawsze było moim marzeniem. I w jakimś stopniu jest to w dużej części podobne do pisania scenariuszy. Po prostu niektóre historie sprawdzają się lepiej opowiedziane jako film, podczas gdy dla innych historii jest lepiej, jeśli powstaną w formie książki, a potem ktoś je przeniesie na ekran. Świadectwa zniknięć bez wieści, prawdziwe historie kryminalne i niezliczone artykuły w gazetach od wielu lat przyciągały moją uwagę i pobudzały wyobraźnię.

I chociaż wciąż jestem zajęty pracą nad wieloma projektami filmowymi, to postanowiłem też znaleźć czas na spełnienie swoich marzeń o własnej powieści.

Bardzo złożona fabuła, zbudowana z krótkich sekwencji, często prezentująca różne punkty widzenia bohaterów pozwalała mi pisać książkę etapami, np. w czasie porannej jazdy pociągiem, z miejsca w Connecticut, gdzie mieszkam, do mojego biura na Manhattanie.

Miasto SłońcaCo okazało się łatwiejsze? Pisanie scenariuszy czy książek?

"Łatwe" to nie jest właściwe słowo, którego powinno się używać zarówno w odniesieniu do filmu, jak i książki. Pisanie scenariusza, to jak tworzenie brudnopisu pod dalszą pracę. Podczas gdy pisarz powinien zabrać czytelnika w podróż emocjonalną, scenarzysta w dużym stopniu przedstawia swoją wizję filmu, który jednak podlega dalszej obróbce. Scenarzysta często zaznacza, jaki rodzaj muzyki pasowałby do poszczególnych scen, w którym miejscu powinny się kończyć poszczególne ujęcia, czyli właściwie tworzy wizualny przewodnik, jak cała opowieść powinna zostać oddana na filmie. Podczas pisania książki to całe doświadczenie musi się zawrzeć w książce w formie ostatecznej. I to zadanie w całości należy do autora. Czytelnika trzeba wciągnąć w opowieść, zatrzymać, wyruszyć z nim na spotkanie przygody i pozostawić usatysfakcjonowanego. To stawia przed autorem zdecydowanie większe wyzwania, zmusza do koncentracji na szczegółach. Z drugiej strony, pisarz ma szansę na kreowanie nastrojów przez literackie środki wyrazu, co zazwyczaj nie jest możliwe w scenariuszach.

Jak powstał zatem pomysł "Miasta Słońca"?

Jak wspominałem wcześniej, od prawie 20 lat interesowałem się licznymi przypadkami zaginięć i porwań. Ponadto także mój ojczym przez wiele lat zajmował się porwaniami jako prywatny detektyw. I chociaż prowadzone przez niego sprawy były inne, niż temat mojej książki, to jego relacje od dawna podsycały moją fascynację. Stąd już był mały krok do stworzenia postaci detektywa Franka Behra i zalążków książki w mojej głowie. Nie ukrywam, że to była bardzo mroczna i przerażająca idea na książkę, ale nie potrafiłem od niej uciec. To była historia, którą musiałem odpowiedzieć.

Jak długo zajęło Ci napisanie tej powieści?

Od momentu kiedy zacząłem pisać, ukończenie powieści zajęło mi trzy lata. Podejrzewam, że gdybym mógł poświęcić się jej w pełni, nie zajęłoby to aż tak dużo czasu, ale były momenty trzymiesięcznej, a nawet półrocznej przerwy, kiedy pracowałem nad ważnymi projektami filmowymi i nie mogłem poświęcić się w pełni książce. Ale koniec końców uważam, że ten upływ czasu miał pozytywny wpływ na "Miasto Słońca". Historia i postaci żyły w mojej podświadomości przez cały czas i tam dojrzewały, zatem kiedy wróciłem do pisania byłem w stanie przenieść to szybko na karty książki.

Chociaż Indianapolis jest dużym miastem, to jednak nie jest to miasto, które kojarzy się w świadomości jako miasto zbrodni. Dlaczego akurat wybrałeś to miasto jako tło akcji?

Mieszkałem w Los Angeles i Nowym Jorku przez większą część mojego życia. Bardzo dobrze znam te miasta i sam jestem wielkim fanem książek i filmów kryminalnych, które się właśnie tam dzieją. Jednak Nowy Jork i Los Angeles są tak duże, że kiedy zdarza się tam jakaś zbrodnia, nie jest to niczym niezwykłym i przechodzi bez echa.

W moim odczuciu, najbardziej zapadają w pamięć te sytuacje, kiedy jakieś straszne zbrodnie zdarzają się w spokojnych, niemal sielankowych miejscach. W miejscach, w których dzieci i ich rodziny są mało strzeżone, ponieważ nie spodziewają się, że coś strasznego może się zdarzyć w ich otoczeniu.

Frank Behr jest bardzo złożonym charakterem, który z pewnością zapisze się w panteonie bohaterów powieści kryminalnych na równi z takimi postaciami jak Alex Cross, Easy Rawlins czy Harry Bosch. Czy Behr powstał na jakimś konkretnym przykładzie? Jak poradziłeś sobie z tak wieloma szczegółami opisującymi pracę prywatnego detektywa, takimi jak rodzaj broni czy metodologia pracy?

Behr jest postacią fikcyjną, chociaż jak wspominałem, moją inspiracją i prawdziwym źródłem informacji na temat pracy detektywa był mój ojczym. Dodatkowo, podczas pracy nad moimi scenariuszami miałem okazję współpracować z wieloma policjantami, detektywami, specjalistami od rodzajów broni. Te szczegóły zaczęły procentować i składać się w całość podczas pracy nad postacią Franka Behra i wkrótce stał się on dla mnie bardzo rzeczywisty.

Czy napisałeś również scenariusz do powieści "Miasto Słońca"?

Właśnie pracuję nad adaptacją książki dla potrzeb scenariusza i mam nadzieję, że w niedługim czasie uda się przenieść "Miasto Słońca" na ekran.

Jeśli miałbyś możliwość, aby samemu wybrać obsadę filmowej wersji "Miasta Słońca", kogo byś obsadził w roli Franka, Paula i Jamiego?

Nie chciałbym wymieniać konkretnych nazwisk, ponieważ gdyby aktor, który kiedyś zagra Franka Behra nie okazał się moim pierwszym wyborem, nie chciałbym, aby on o tym wiedział. Oczywiście, jest kilku aktorów, którzy byliby doskonali w tej roli. Frank Behr jest fizycznie bardzo postawnym mężczyzną, chociaż bardziej istotne jest, żeby aktor potrafił oddać jego stan świadomości, który jest wynikiem określonych doświadczeń z przeszłości i cenę jaką musiał za to zapłacić w życiu.

Jacy są twoi ulubieni autorzy powieści kryminalnych? Jakie są twoje ulubione powieści w tym gatunku?

Kiedy byłem młody, czytałem dużo Raymonda Chandlera i Dashiela Hammeta. Aktualnie bardzo cenię Jamesa Ellroya i Georga Pelecanosa. No i Cormac McCarthy jest niewiarygodny, chociaż to nie jest autor stricte tego gatunku. "To nie jest kraj dla starych ludzi" to doskonała powieść.

Chociaż napisana jako thriller, to "Miasto Słońca" ma również charakter opowieści o podróży. Również tej wewnętrznej. Czy taki był twój zamiar, czy też decyzje podejmowane przez bohaterów decydują o sposobie narracji?

Od samego pomysłu ta powieść miała zacząć się w bardzo spokojnym i bezpiecznym miejscu, ale zabrać na końcu bohaterów bardzo daleko.

Indianapolis reprezentuje istotę pojęcia "spokój" i "dom". Moim pomysłem było pokazanie, że istnieje tam również zupełnie inny, piekielny świat, nieregulowany żadnym prawem, ani społecznym odbiorem. Pokazuję, jak niektóre postaci w ogóle nie są świadome jego istnienia i jak odkrycie tego przerażającego świata na nich wpływa.

Ta podróż przez ten świat obedrze ich z niewinności i zmusi do bycia twardym, do wewnętrznej przemiany. Behr, jako przewodnik Paula, już ten świat zna i chyba dosyć dobrze się w nim czuje, szczególnie w tym momencie życia i ze swym dotychczasowym doświadczeniem.

Przemoc odgrywa ważną rolę w powieści, chociaż większość ran, które otrzymują Behr czy Paul ma charakter emocjonalny. Czy formuła powieści pozwala bardziej zanurzyć się i wyrazić świat ludzkich emocji niż scenariusz?

Przemoc jest rzeczywiście elementarna w powieści tego gatunku, ale nie chciałem, żeby była to przemoc dla samej przemocy. Rany emocjonalne zadane bohaterom powieści mają dla mnie zdecydowanie większe znaczenie niż rany fizyczne. W filmie rzadko udaje się to pokazać. Tam są strzały z pistoletów, efekty dźwiękowe, efektowne sceny walki. Często zasłaniają one prawdę, bo trudno jest, jako widz, nie dać się uwieść temu, co się widzi.

Książka natomiast pozwala bardziej skupić się na detalach, na wszystkich tych niuansach typu "jak" i "dlaczego", które stoją za akcją. W rezultacie otrzymuje się pełniejsze zrozumienie postaci, tego przez co oni przechodzą i jak to na nich wpływa.

Miasto Słońca

Autor: David Levien
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Wydanie polskie: 2/2009
Tytuł oryginalny: Frank Behr: City of the Sun
Rok wydania oryginału: 2008
Liczba stron: 380
Format: 145x205 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 978-83-61386-00-1
Wydanie: I
Cena z okładki: 32,00 zł


blog comments powered by Disqus