Wywiad z Wojciechem Siudmakiem

Autor: Wojciech Szot
20 maja 2007

Z okazji wydania Diuny z ilustracjami znanego i kontrowersyjnego malarza Wojciech Siudmaka Gildia.pl, która jest patronem tego wydania zaprasza na wywiad. Z Artystą rozmawia Wojciech Szot. Wywiad został przeprowadzony na Międzynarodowych Targach Książki w Warszawie.

Wojciech Szot: Spotykamy się z okazji wydania książki Franka Herberta Diuna, któremu patronuje nasz portal. Wiele osób zapewne zastanawia się skąd Pan bierze inspirację – w Pana twórczości można przecież zobaczyć szeroką rozpiętość tematyczną, cytaty malarskie, cytaty z literatury.

Wojciech Siudmak: To jest po prostu mój język. Nie jestem w stanie w wywiadzie dwa razy powtórzyć tej samej odpowiedzi. Nie znoszę powtórek. Wydaje mi się, że moja twórczość funkcjonuje na tej zasadzie. To wyładowanie bogactwa, które odnajduję. Nie wiem jak to będzie dalej, ale mam szkice na sto lat pracy.

Czym jest Diuna? To science-fiction, fantasy czy traktat polityczny?

Dla mnie jest to jest gigant literatury światowej. Herbert stworzył specyficzny świat, gdzie żądzą specyficzne prawa. Nie widzę tu konieczności nadawania temu etykiety science-fiction, to mogłoby się dziać na Ziemi czy gdzie indziej. To jest bez znaczenia. Mądrość tego człowieka pozwoliła na przeniesienie tego daleko i nadać temu wielką oryginalność, że tylko ta oryginalność pozwala na określenie jej jako science-fiction. A to jest po prostu wielkie dzieło literackie.

 To pierwsza przygoda z ilustrowaniem książki?

Przeważnie moje obrazy we Francji przenoszono na okładki. Ja tą książkę przeczytałem jak przyjechałem do Francji, następnie moja córka w wieku 14 lat zafascynowała sie nią, znała wszystkie detale, przywłaszczyła sobie ten świat. Teraz ma dwoje dzieci – Maxim ma 8 lat, a Cloe ma 4 lata. Myślę, że zaistniał jakiś cykl, inicjacja w jakąś podróż, dlatego chcę im zrobić prezent, także wszystkim dzieciom, które za kilka lat będą czytać tą książkę. Chciałbym żeby nie wzięły do ręki książki ze sztampowymi ilustracjami, które zablokują im wyobraźnię. To jest taki dialog między pokoleniami.

Chce pan kształtować wyobraźnie?

Ależ oczywiście. Wyobraźnia jest bardzo ważna, myślę, że szef firmy, który ma dużą wyobraźnią wymyśli dla pracowników ciekawsze zadania. Ona jest konieczna do wszystkiego, Leonardo czy inni wielcy myśliciele zwracali zawszę uwagę na konieczność rozwijania wyobraźni.

Tak myślę, że Pan jest wizjonerem. Projekt pomnika w Wieluniu, sposób w jaki Pan pisze i się kreuję

Tak, bo to są wizje

 Ma Pan poczucie misji?

Ten projekt jest obowiązkiem, który na mnie spadł. Wieluń jest pierwszym miastem zniszczonym przez Niemców w Polsce. Nie mogę opuścić tego projektu. Wszyscy o tym zapomnieli, jest to niesprawiedliwość, że o tych ofiarach się nie pamięta. Ja się tam urodziłem, widziałem uratowanych, okaleczonych ludzi. To jest swego rodzaju obowiązek.

 Ale jest w tym pomniku afirmacja życia, a nie ból i rozpacz. To w Polsce niezwykłe.

Wielką uwagę zwracam na to, żeby wnieść coć pozytywnego. Jestem z miejsca, które jest symbolem cierpienia, przesiąkłem pewnie tym mimo woli, bawiąc się hełmami,amunicją niemiecką. Bogactwo wewnętrzne i intelektualne pomaga mi i wielu osobom przekształcić ból i zemstę na coś pozytywnego. Bo jest wiele w świecie rzeczy pozytywnych – młodzież, dzieci. My musimy im w mądry sposób powiedzieć o tym, że świat ciągle jest w harmonii. Czasem trzeba się zastanowić nad swoim bytem, złotym środkiem. Ludzie nie mają czasu na to, pomyśleć na tym, dlaczego w kosmosie są takie same prawa jak na ziemi, a my się bierzemy za pępęk świata, a jesteśmy pyłem. Takich planet jak nasza jest może wiele. To powinno nas nauczyć skromności. Wojny wynikają z jej braku. Przez tą rzeźbę, symbolizującą harmonię chcemy to ludziom pokazać.

Jest w niej dużo symboliki?

Symbolika jest podkładem, jak ktoś chce zrozumie podkład, a samo dzieło nie musi być symbolicznie odczytywane. Po prostu duża mapa nieba.

 Wracając jeszcze do kwestii literackich, nie myślał Pan o pisarstwie?

Lubię pisać krótkie teksty. Nie jestem pisarzem dlatego, że pisanie – stwierdziłem to ostatnio – jest wyrażaniem się precyzyjnie. Ja pisze jak maluję, w sposób impresjonistyczny, zbyt chaotyczny, zredukowałem to do malutkich esejów, gdzie piszę o sztuce.

Czy możemy liczyć na kolejne książki z Pańskimi ilustracjami?

Myślę, że zostanie tylko Diuna, choć może jakiś inny gigant w literaturze światowej... Nie mam czasu na to, robie to w sensie pedagogicznym, nie szukam historii żeby zaistnieć, moje postępowanie jest altruistyczne, chce coś wnieść, przekazać moimi środkami, podzielić się z młodymi ludźmi, moim wnukiem, ze ja – jego dziadek w ten sposób widziałem Diunę, a on jako doroślejszy chłopiec będzie mógł to sobie wyobrazić na swój sposób, nie zabiję w nim otwartości, możliwości wyobrażania sobie, inwencji twórczej. Jeśli to mi sie uda to spełnię jakieś zadanie pedagogiczne.

 Pana twórczość jest przedmiotem wielu dyskusji w Internecie, to chyba dobrze świadczy o efektach Pana pracy?

Bardzo się cieszę, ze jestem przedmiotem dyskusji Internautów, gdyż moim celem jest to, żeby ludzie zatrzymali się i przyjrzeli światu inaczej. I za to z pewnością chciałbym bardzo wszystkim Internautom podziękować.

Dziękuję za rozmowę


Zobacz również:
Projekt pomnika "Wieczna miłość" w Wieluniu

Kroniki Diuny #1 - Diuna - Wydanie specjalne z ilustracjami Wojciecha Siudmaka

Autor: Frank Herbert
Okładka: Wojciech Siudmak
Tłumaczenie: Marek Marszał
Ilustrator: Wojciech Siudmak
Wydawnictwo: Rebis
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 3/2007
Oprawa: twarda
ISBN-13: 978-83-7301-723-8
Cena z okładki: 55 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus