Izabela Szolc

Autor: Greg K1ler

Życie pisarza w trzynastu, bynajmniej nie pechowych, odsłonach




Urodzona w sekretnym roku, tworzy od Bóg wie ilu lat.

GK: Czym jest dla Ciebie fantastyka?

Izabela Szolc: Równoległą rzeczywistością, która wciąż i wciąż mnie ciekawi. Pachnącą ulubionymi perfumami szafą, do której mogę się skryć. Inspiracją i azylem, a od czasu do czasu polem bitwy.

Dlaczego zaczęłaś pisać właśnie w obrębie tego nurtu?

Kiedyś wydawało mi się, że daje on najwięcej wolności. I nie bez znaczenia były moje ówczesne lektury. Ja kochałam grozę wszelkiej maści. Czego to się wówczas nie czytało...

Czy istnieje utwór (ewentualnie temat), który zawsze chciałaś napisać, ale ktoś uczynił to wcześniej? Skomentuj wybór.

Wszystko zostało już zrobione. Żyjemy w epoce postmodernizmu, co specjalnie mnie nie krępuje. W klasycznej konstrukcji literackiej istnieje tylko parę motywów i postaci, które powtarzają się w różnych kombinacjach, a tych jest skończona ilość. Każdy, nawet nieświadomie, się do nich stosuje. C'est la vie.

Czy posiadasz jakąś powracającą nieustannie ideę, pomysł, temat, który chcesz jeszcze opisać, lecz na razie brakuje Ci dystansu, doświadczenia życiowego, warsztatu?

Mam obsesje. One nie karmią się ani doświadczeniem życiowym, ani jakością warsztatu. Dystans w tym przypadku nie istnieje. Jakie one są? Trzeba zapytać czytelników.

W czym upatrujesz przyszłość fantastyki? Czy uważasz, że za kilka, może kilkanaście lat straci ona rację bytu?

Kasandra ze mnie jest kiepska. Mogę domniemywać, że fantastyka jest i będzie zawsze, dopóki ludzie żyją i marzą. Póki czują strach.

Gdybyś miała wskazać utwór, który popełniłaś, ale teraz się go wstydzisz, który byś wybrała?

Niczego się nie wstydzę. Żyjemy w czasoprzestrzeni, ona narzuca nam to i owo. Zawsze pragnęłam być staranna w swoim pisaniu. Z utworami jest tak, że kiedy już wejdą w czytelniczy obieg, to autor w jakiś sposób traci nad nimi kontrolę. Pępowina została przecięta, a ja nie chcę być "toksycznym rodzicem". Niech żyją swoim własnym życiem, chwała im za to.

Czy uważasz, że najlepsze lata w Twojej działalności artystycznej są już za Tobą? Innymi słowy, czy dzieło Twego życia można znaleźć na półkach księgarskich?

A może dałbyś mi czas na odpowiedź chociaż do trzydziestki?

Czy masz literacki autorytet? Czego zdołał Cię nauczyć?

Nabokov i Duras. Nauczyli mnie, że pisarstwo to nic innego jak jeszcze jeden instynkt. Albo jest rozwinięty, albo w zaniku, jednak żeby się przekonać, jak jest w danym, osobniczym przypadku trzeba położyć się twarzą do ziemi. Czekać, słuchać, jeść kamyki.

Internet - użyteczne narzędzie promocji czy zabójca papieru?

Diabli wiedzą. Z papierem w ogóle jest ostatnio kiepsko, ale życie w epoce schyłkowej ma ten swój niepowtarzalny smak monety wsadzonej pod język. Możliwe, że tego brakuje mi w Internecie - za mało zmysłów, za dużo rozdrabniania się na dykteryjki, ale w końcu i to uda się przeskoczyć. Lubię sieć, bo ułatwia mi życie, a jej rola w promocji jest z roku na rok coraz bardziej godna uwagi.

Jak myślisz, które z Twoich cech charakteru pozwoliły Ci na stanie się znaną i lubianą?

Jestem kontrowersyjna i kontrowersyjnie piszę, co sprawia, iż istotnie się o mnie mówi, ale niekoniecznie są to ciepłe słowa. Coś mi się wydaje, że zostałam wpisana w schemat "anioła i dziwki w jednej postaci". Podejrzewam o to wszystko "urok osobisty".

Jakich manieryzmów lub niedoskonałości nie tolerujesz we współczesnej literaturze fantastycznej? Co należałoby napiętnować?

Nie mam kompleksów, który zmuszałyby mnie do wygłaszania literackich opinii, a i czas na to nie pozwala, wolę skupić się na własnym podwórku. Szczególnie, że ktoś kiedyś napisał coś w rodzaju "widzi źdźbło w studni sąsiada, a belki w swoim oku nie zauważa". Generalnie nie znoszę gównianego pisania (warsztat) oraz infantylizowania (treść).

Jaki czynnik przez lata motywował Cię do nieustannego warsztatowego treningu? W jakim stopniu były to pieniądze?

Instynkt zawodowego alpinisty. Jak widzę imponujący szczyt, to muszę choć próbować się na niego wspiąć. Jeśli przede mną rozpościera się idealnie gładka równina, to sama sobie jakąś górę wymyślę. A co do pieniędzy, one motywują nie tylko pisanie, ale większość zabaw, które wymyśliła ludzkość. Lubię je, pragnę też mieć, bo dzięki nim zyskuje się wolność.

Na zakończenie, powiedz jeszcze, czym byłabyś mile zaskoczona w naszym fantastycznym półświatku?

"Fantastyczny półświatek" - jak słodko zabrzmiało... Szczerze mówiąc mam potężną skazę na charakterze: nie znoszę niespodzianek. Ani tych dobrych, ani tych złych.

Podyskutuj o tym artykule na forum!



blog comments powered by Disqus