Tomasz Piątek

Autor: Greg K1ler

Życie pisarza w trzynastu, bynajmniej nie pechowych, odsłonach




Urodzony w 1974 roku, tworzy od iks lat.

GK: Czym jest dla Ciebie fantastyka?

Tomasz Piątek: Bardziej prawdziwą rzeczywistością, a ta z kolei jest fantastyczna. Co nie znaczy, że wspaniała... A poważnie, tak jak mistrz wszystkich fantastów Ernest Teodor Amadeusz Hoffmann uważam, iż świat wyobrażony jest bardziej prawdziwy niż ten "prawdziwy", bo świat wyobrażony jest duchowy, zaś duchowość to wyższy stopień rzeczywistości niż materia (Postanowiłem umieścić to zdanie w niezmienionym stanie. Spodobało mi się. - przyp. GK)

Dlaczego zacząłeś pisać właśnie w obrębie tego nurtu?

Każda literatura jest fantastyką, bo jakoś odbiega od faktów, przetwarza je... Nawet "Z zimną krwią" Trumana Capote to kawał prozy fantastycznej  i - fantastycznej prozy. Dlatego, skoro już raz zaczęło się zniekształcać rzeczywistość, to czemu nie zrobić tego radykalnie, w postaci np. fantasy?

Czy istnieje utwór (ewentualnie temat), który zawsze chciałeś napisać, ale ktoś uczynił to wcześniej? Skomentuj wybór.

Biblia, ale obawiam się, że gdybym przyniósł coś takiego do wydawcy, ten by powiedział: "Co to jest?! To się kupy nie trzyma! Co to za zbiór poszarpanych fragmentów?!"

Czy posiadasz jakąś powracającą nieustannie ideę, pomysł, temat, który chcesz jeszcze opisać, lecz na razie brakuje Ci dystansu, doświadczenia życiowego, warsztatu?

We wszystkich moich książkach piszę o śmierci i ciągle mi brakuje takiej siły duchowej, żeby ten problem ostatecznie rozwiązać. Ale podobno powoli się zbliżam...

W czym upatrujesz przyszłość fantastyki? Czy uważasz, że za kilka, może kilkanaście lat straci ona rację bytu?

Przyszłość fantastyki leży w tym, iż rzeczywistość staje się coraz bardziej fantastyczna. Postęp techniczny sprawia, że epoki zmieniają się co parę lat. Dlatego też nikt nie będzie zainteresowany science-fiction, a coraz więcej osób stabilnym, niezmiennym światem fantasy. Jak to już kiedyś powiedziałem, człowiek wychowany w dobie faksu nie zrozumie tego z ery e-maila. Razem mogą się natomiast porozumieć na neutralnym gruncie czasu miecza i czarów.

Gdybyś miał wskazać utwór, który popełniłeś, ale teraz się go wstydzisz, który byś wybrał?

Zanim ukazała się moja pierwsza książka, napisałem cztery inne. Żadnej z nich nie wydałem i nie wydam. Nie będę też o nich mówił. Ostatnia, którą chcę opublikować w przyszłym roku, nazywa się "Najgorsza książka na świecie". Być może będę się jej trochę wstydził..., ale taka jest jej idea i założenie. Jak sama nazwa wskazuje.

Czy uważasz, że najlepsze lata w Twojej działalności artystycznej są już za Tobą? Innymi słowy, czy dzieło Twego życia można znaleźć na półkach księgarskich?

Nigdy w życiu. Wprawdzie, nie licząc tych czterech pierwszych, napisałem dziewięć książek, z czego wydałem siedem, a dwie pozostałe ukażą się w przyszłym roku... Chcę jeszcze napisać masę innych rzeczy, na przykład taką książeczkę: "Chrześcijaństwo radykalne - podręcznik duchowego rewolucjonisty".

Czy masz literacki autorytet? Czego zdołał Cię nauczyć?

Truman Capote powiedział kiedyś: "Musi być taki moment, w którym książka odrywa się od ziemi". To jest definicja literatury, a zarazem fantastyki.

Internet - użyteczne narzędzie promocji czy zabójca papieru?

Świetne narzędzie promocji. Szczególnie w przypadku fantastyki, bo ta jest "zlewana" przez inne media, mimo że to najlepsza część polskiej literatury. Lem, Zajdel, Dukaj, Sapkowski, Brzezińska... Papier trzyma się dobrze - od ekranu bolą oczy.

Jak myślisz, które z Twoich cech charakteru pozwoliły Ci na stanie się znanym i lubianym?

Ja jestem bardzo nielubiany. A dlaczego? Po pierwsze, nie należę do żadnej grupy trzymającej władzę, w kręgach intelektualno-liberalnych uważają mnie za komercyjnego gówniarza, w prawicowo-katolickich za gorszyciela, Szatana i - jak to powiedział biskup Życiński - wieloletniego wroga Kościoła. Fantaści biorą mnie za mainstreamowca, który niepotrzebnie włazi do ich zaklętego ogrodu. Ale - skoro już bawimy się w cytowanie - wedle słów Rainera Marii Fassbindera, gwizdy są moimi oklaskami.

Jakich manieryzmów lub niedoskonałości nie tolerujesz we współczesnej literaturze fantastycznej? Co należałoby napiętnować?

Fakt, iż tak wybitny pisarz jak Sapkowski, pod wpływem olewania go przez krytyków-pseudointelektualistów, zaczął naśladować o wiele gorszego autora, jakim jest Umberto Eco. Idąc dalej - ogólna tendencja do wychwalania literatury publicystycznej, o tzw. problemach społecznych np. "Powieść o dresiarzach" albo "Powieść o przemocy w rodzinie". Zapomina się o tym, że istnieje także proza o człowieku. O ludziach i ich sprawach, których nie da się ująć w publicystyczne formułki. No bo chyba chcemy, żeby pisarz był bardziej wnikliwy od publicysty...

Jaki czynnik przez lata motywował Cię do nieustannego warsztatowego treningu? W jakim stopniu były to pieniądze?

Przede wszystkim pieniądze. Przez lata ćwiczyłem warsztat tworząc reklamy, a to o wiele trudniejsze niż pisanie książek - tekstów reklamowych nikt nie czyta. Napisać taki, żeby go ludzie przeczytali, to prawie niewykonalne.

Na zakończenie, powiedz jeszcze, czym byłbyś mile zaskoczony w naszym fantastycznym półświatku?

Kolejną powieścią o wiedźminie. Autorstwa Sapkowskiego, nie Baniewicza.

Podyskutuj o tym artykule na forum!



blog comments powered by Disqus