"Nie boję się metra" - wywiad z Andriejem Diakowem

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
2 grudnia 2012

Dagmara Trembicka: Na kim wzorował się pan, pisząc swoje książki? Oczywiście poza Dmitrijem Glukhovskim.

Andriej Diakow: Ciężko podać jednego autora, ponieważ fantastyką interesuję się od dzieciństwa. Lubię zwłaszcza klimaty postapokaliptyczne. Jednak do moich ulubionych autorów należą Piers Anthony i Steve Clark.

D.T.: A bracia Strugaccy? Są bardzo popularni w Polsce.

A.D.: Tak, znam ich i lubię. To klasyczna rosyjska fantastyka, bardzo popularna w kraju, ale także na Ukrainie, podobnie jak seria S.T.A.L.K.E.R..

D.T.: A czy zna Pan jakichś polskich autorów, lubi pan któregoś?

A.D.: Tak, Stanisława Lema, Andrzeja Sapkowskiego. To chyba najbardziej znaczący pisarze.

D.T.: Czy uważa Pan, że fantastyka i literatura fantastyczna mogą być dobrym polem porozumienia się między Polakami a Rosjanami?

A.D.: Tak, oczywiście. Na przykład już teraz projekt Uniwersum przerósł pierwotne ramy i wykroczył poza granice Rosji i stał się międzynarodowy. Wydana jest już w jego ramach książka Włocha, kolejna Brytyjczyka, mamy książkę, której akcja dzieje się na Kubie. Czekamy tylko na Polaków.

D.T.: A co z krążącymi w internecie informacjami, że do projektu nie dopuszcza się Polaków?

A.D.: To tylko pogłoski!

Paweł Brzozowski (Insignis): Autorzy z Polski powinni w pierwszej kolejności zgłosić się do naszego wydawnictwa. Mieliśmy już kilka propozycji od naszych pierwszoligowych pisarzy, jednak okazały się nieprzekonujące. Jesteśmy jednak otwarci na dalsze propozycje. Polacy niestety wydają się odtwórczy, bardzo bazują na „Metrze 2033”. Czekamy na świeże propozycje, a ich akcja niekoniecznie musi mieć miejsce w tunelach...

A.D.: Dmitrij chce poszerzać projekt, dlatego też nazwał go właśnie Uniwersum Metro 2033: już to powinno zachęcić więcej autorów. Czekamy na propozycje.

D.T.: Czy to prawda, że trzecia część pańskiej powieści, „Za horyzontem”, już powstała?

A.D.: Tak, jest już na etapie edycji. Powinna się ukazać w styczniu. Wczoraj (22.11.2012) wysłałem już projekt okładki. W Polsce wydana zostanie najprawdopodobniej w drugiej połowie 2013 roku.

D.T.: Jak się Panu współpracuje z Dmitrijem Glukhovskym? Czy często ingeruje w książki, coś zmienia?

A.D.: Współpraca z Dmitrijem układa się naprawdę dobrze. Jego udział w projekcie ma miejsce w dwóch etapach: przy tworzeniu fabuły, gdzie podsuwa swoje pomysły i opiniuje stworzone przez nas, omawia szczegóły akcji; oraz już po przygotowaniu powieści, kiedy wprowadza drobne poprawki, na przykład w dialogach. Poza tym nie ingeruje i nie przeszkadza pisarzom.

D.T.: Podobno ma powstać film na podstawie „Metra 2033”. Co Pan o tym myśli?

A.D.: Prawa do ekranizacji książki wykupiło hollywoodzkie studio MGM: Metro Goldwyn Mayer. Z tego, co mi wiadomo, opracowują właśnie scenariusz. Z niepotwierdzonych pogłosek dowiedziałem się tylko, że akcja ma zostać przeniesiona z Moskwy do USA, prawdopodobnie do Waszyngtonu.

D.T.: Proszę powiedzieć: czy w Rosji da się wyżyć z pisania?

A.D.: [śmiejąc się] Zdecydowanie nie. Dla mnie na przykład to tylko hobby.

D.T.: A co z cenzurą? Czy nie ma tam problemów z wydawaniem książek?

A.D.: W przypadku Metra nie. Jednak należy pamiętać, że odbiorcy bardzo się od siebie różnią pod względem wieku: są studenci, osoby po 30-ce, ale także nastolatkowie. Tu pojawia się rodzaj cenzury: istnieje ranking pokazujący, czy dana pozycja nadaje się dla młodzieży. Przykładowo wspomniana powieść Włocha była oznakowana jako przeznaczona już dla określonej grupy wiekowej. Sprawdzaniem książek pod tym względem zajmuje się wydawnictwo oraz Dmitrij Glukhovsky. Przy tym jestem z zawodu audytorem, zajmującym się zakładami militarnymi, w tym produkującymi broń, sam więc staram się uważać, co piszę.

D.T.: Ostatnie pytanie, które dotarło do mnie mailem od jednego z Pana fanów: czy po napisaniu i przeczytaniu tylu części „Metra” boi się Pan nim jeździć?

A.D.: [śmiech] Nie. Przez 5 lat dojeżdżałem metrem na studia i jestem do niego przyzwyczajony. Jednak faktem jest, że w Rosji popularne tabloidy często straszą mieszkańców miast tym, że w metrze żyją wielkie szczury, mutanty i podobne rzeczy, ale to oczywiście wymyślone historie. Inna sprawa, że zdarzają się dziwne wypadki. Kilka lat temu w Petersburgu kilka linii metra zostało zalanych, musiano zamknąć stacje i zbudować objazdy: o tych zamkniętych węzłach krążyły różne legendy. Z kolei w Moskwie zdarzyło się, że ekipa budowlana stawiająca billboard, przebiła słupem sklepienie metra i rozorała dach wagonu. Takie przypadki rzeczywiście straszą.

Metro #5 - Uniwersum Metro 2033: Do światła

Autor: Andriej Diakow
Tłumaczenie: Paweł Podmiotko
Wydawnictwo: Insignis
Miejsce wydania: Kraków
Wydanie polskie: 6/2012
Liczba stron: 328
Format: 140x210 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-61428-69-5
Wydanie: I
Cena z okładki: 34,99 zł

Podyskutuj na forum!




blog comments powered by Disqus