Wywiad z Paolo Bacigalupim

Autor: Dawid "Fenrir" Wiktorski
26 marca 2012

Fenrir: Jak zaczęła się Twoja przygoda z fantastyką? Dlaczego wybrałeś akurat ten gatunek literatury?

Paolo Bacigalupi: Zacząłem pisać science-fiction, ponieważ czytałem science-fiction. Mój ojciec i dziadek także czytali science-fiction, i myślę, że pierwszą książką z tego gatunku, jaką przeczytałem była Citizen of The Galaxy autorstwa Heinleina. Zważywszy na rodzaj historii, jakie opowiadam, science-fiction wydaje się idealnym narzędziem do pisania o palących problemach współczesności.

F: Zadebiutowałeś opowiadaniem Kieszeń pełna dharmy, jednak jestem pewien, że nie był to pierwszy tekst, który napisałeś. Czy możesz zdradzić nam, co to było? Czy też może wolałbyś zapomnieć o początkach?

P.B.: Właściwie, Kieszeń pełna dharmy była moim pierwszym opowiadaniem. Pracowałem wtedy nad moją pierwszą powieścią i to opowiadanie było osadzone w tym samym świecie. Powieść nigdy nie została sprzedana, a Kieszeń pełna dharmy - owszem.

F: W twojej twórczości doskonale widać zainteresowanie cywilizacją Orientu. Nie kusi cię, by stworzyć całkowicie nowy świat, który nie jest oparty na rzeczywistości?

P.B.: Bardzo mało interesuje mnie pisanie historii, które nie są osadzone w ekstrapolacji naszych czasów. Żeby science-fiction było dla mnie interesujące, musi mieć nie tylko połączenie z rzeczywistością, ale i stanowić do niej całkiem bezpośredni komentarz. Z tego powodu staram się uniknąć wysoce/całkowicie nierealistycznych światów. Chcę naciągać i wykrzywiać to, co teraz widzimy, po to, by lepiej zrozumieć naszą teraźniejszość, a nie wymyślać rzeczy dla samego wymyślania ich.

F: Mocno wykorzystując w swoich tekstach biologię, piszesz o ważnych rzeczach, które zazwyczaj nie są przedmiotem książek z gatunku fantastyki. Dlaczego to robisz?

P.B.: Tematy dotyczące żywności i biotechnologii oraz kontroli nad genami interesują mnie częściowo dlatego, że mieszkam w otoczeniu wielu ekologicznych rolników, którzy są moimi przyjaciółmi. Kiedy widzisz, jak działające na ogromną skalę przedsiębiorstwa rolnicze próbują zniszczyć coś, o co się troszczysz, niepokój o te sprawy staje się bardziej bezpośredni. Dla mnie, prawie wszystkie moje teksty zaczynają się od poczucia, że mam swój udział w tym, dokąd zmierzamy jako cywilizacja. To mnie napędza.

F: Chociaż jesteś w młodym wieku, zdobyłeś już wiele nagród i o wiele więcej nominacji. Jest to dla ciebie motywacja, by pisać więcej i lepiej, czy może czujesz, że osiągnąłeś tak wiele, że już czas, by trochę zwolnić tempo?

P.B.: Ani to, ani to. Nagrody czasami sprawiają, że czujesz się dobrze. Czasami jednak przez nie martwisz się, że już nigdy nie uda ci się napisać niczego równie dobrego. Ale to nie dla nagród piszę i to nie one motywują mnie, by wstać rano i zabrać się za pisanie następnej historii. Oczywiście, jestem wdzięczny za nagrody, ponieważ pomagają mojej karierze i oznaczają, że mogę więcej czasu poświęcić na pisanie, ale moja motywacja, parcie i powód, dla którego piszę pochodzą z tego, co codziennie widzę wokół mnie. Polityka. Nowe historie dotyczące nauki i przyrody. Skandale korporacyjne i korporacyjna propaganda. Motywacji dostarczają mi nie przyjęcia, ale tematy, które wybieram i swego rodzaju katastroficzne implikacje tego, co widzę.

F: Twoja debiutancka powieść – Nakręcana dziewczyna – została wydana, kiedy byłeś już dobrze znany z wielu opowiadań. Dlaczego? Preferujesz krótsze formy czy może wciąż jeszcze próbujesz znaleźć swoją metodę pisania dłuższych tekstów?

P.B. Nikt nie kupiłby ode mnie powieści, zanim zacząłem pisać opowiadania. Przez lata pisanie opowiadań to był jedyny sposób, abym został wydany. Kiedy zacząłem wygrywać i dostawać nominacje do nagród, ludzie w końcu zaczęli poważnie traktować moje dłuższe teksty fantastyczne. Opowiadania to były jedyne drzwi dla mnie, dlatego też mocno na nie napierałem.

D.W. Masz jakiś cel literacki? Co chcesz osiągnąć?

P.B. Na swój sposób, to bardzo przyziemne: chciałbym być w stanie utrzymać z mojego pisania siebie i rodzinę. Ta żenująco idealistyczna część mnie ma także nadzieje pisać historie, które będą służyły jako użyteczne soczewki – ma nadzieję, że historie, które piszę, pomogą ludziom wyraźniej zobaczyć świat wokół nich i zrozumieć konsekwencje zachodzących w nim zmian.

D.W. Czy masz jakiegoś ulubionego pisarza z gatunku fantastyki? Kogoś, kto cię inspiruje? Czyje książki czytasz?

P.B. William Gibson i Neal Stephenson mieli na mnie silny wpływ. Od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem przeczytania czegoś autorstwa Lauren Beukes. Mam nadzieję, że wkrótce będę miał trochę wolnego czasu.

D.W. Nie obawiasz się, że tematy biologiczne w końcu zaczną cię nudzić? Że zaczniesz pisać schematycznie? Nie kusi cię czasem, żeby napisać prostą, niewymagającą prozę dla każdego?

P.B. Piszę tylko o rzeczach, które mnie interesują. Czasem to dotyczy tematów przyrodniczych, czasem politycznych, zaś innym razem kulturalnych. Dla mnie, żebym był zdolny do pisania, sam rdzeń historii musi być i znaczący, i naglący – wtedy potrafię o tym napisać. W przeciwnym wypadku nie jestem tym zainteresowany. Moja następna książka, zatytułowana The Drowned Cities (Zatopione Miasta) opowiada głównie o wojnie i politycznych dysfunkcjach. Po niej mam w kolejce kilka innych historii. Będą się one bardzo różnić od Nakręcanej dziewczyny, ale wszystkie będą miały jakiś cel – idee, które czuję, że muszę zbadać. Na koniec dnia moje pisanie staje się tak naprawdę moją obsesją. Mam nadzieję, że po części efekt jest zgodny z oczekiwaniami odbiorców i że jest wielu ludzi, którym spodoba się dana historia, ale samo jej jądro jest tak naprawdę tylko dla mnie.

D.W. Co myślisz o aktualnym stanie literatury fantastycznej? Czy jest w niej za dużo lub za mało określonych podgatunków?

P.B. Chciałbym, żeby science-fiction skupiła się bardziej agresywnie na krótkoterminowych prognozach tego, dokąd będziemy zmierzali przez najbliższe sto lat. Nie udajemy się w kosmos, nasze surowce są ograniczone, a ekosystemy, które nas wspierały przez tysiąclecia, gwałtownie się zmieniają. Jak będzie wyglądała nasza przyszłość? Jak się zaadoptujemy? Czego powinniśmy oczekiwać? Chciałbym zobaczyć dużo więcej tego rodzaju science-fiction, zadającej tego rodzaju pytania i sugerującej poważne idee oraz rozwiązania.

D.W. Kiedy zwykle miewasz nowe pomysły? Potrafisz wskazać określone miejsce, czas, itp., kiedy przychodzą do ciebie inspiracje dla nowych projektów?

P.B. Zazwyczaj nowe pomysły pojawiają się w trakcie pisania. Kiedy piszę, rzeczy po prostu wyskakują w mojej głowie. Jak długo spisuję słowa, tak długo wciąż pojawiają się we mnie nowe idee.

D.W. Jakie masz plany – jako pisarz – na następne lata?

P.B. Dzielę mój czas między pisanie historii dla dorosłych i starszej młodzieży. Aktualnie mój największy problem polega na znalezieniu wystarczającej ilości czasu na napisanie tych wszystkich książek, na które mam pomysły. Mogę je zobaczyć grzecznie stojące w kolejce – muszę tylko je skończyć. Obawiam się, że umrę zanim wydobędę z siebie wszystkie te historie.

D.W. Jak wygląda kwestia czytelnictwa w Stanach? Czy ludzie czytają dużo? Czy pisarzom łatwo jest żyć tylko z pisania?

P.B. Bardzo trudno jest autorom utrzymać się wyłącznie z pisania, nawet w miejscu takim jak USA. Miałem niesamowicie dużo szczęścia, że moje powieści sprzedały się dobrze, ponieważ jest tylko garstka pisarzy, którzy mogą traktować ten rodzaj pracy jako pełnowymiarowe zajęcie. Jeśli chodzi o mnie wiem, że mam wystarczające środki utrzymania do kontynuowania takiego stylu życia przez kilka następnych lat. Wierzę, że potem pojawi się więcej możliwości.

Nakręcana dziewczyna / Pompa numer sześć

Autor: Paolo Bacigalupi
Tłumaczenie: Wojciech M. Próchniewicz
Wydawnictwo: Mag
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 1/2011
Seria wydawnicza: Uczta Wyobraźni
Liczba stron: 720
Format: 135x205 mm
Oprawa: twarda
ISBN-13: 978-83-7480-193-5
Wydanie: I
Cena z okładki: 55 zł



blog comments powered by Disqus