James Dashner: Piszę to, co wydaje mi się fajne. I nie lecę na kasę


Pierwszego grudnia James Dashner udzielił wywiadu magazynowi Den of geek, dzieląc się swoimi refleksjami o ekranizacji jego drugiej książki – Próby ognia (The Scorch Trials, 2015) oraz o decyzji nie dzielenia kolejnego filmu, Lek na śmierć (The Death Cure, 2017), na dwie produkcje. 

Poniżej prezentujemy przekład wywiadu przeprowadzonego przez Kayti Burt z portalu Den Of Geek. Zachowaliśmy oryginalną formę zapisu.

Czytanie trylogii Więzień labiryntu Jamesa Dashnera jest niezwykle wizualnym doświadczeniem. Wszystkie trzy książki spod znaku young adult – Więzień labiryntu, Próby ognia oraz Lek na śmierć – aż błagają o to, aby przenieść je na wielki ekran. Ale też nie ma w tym niczego dziwnego, biorąc pod uwagę, że inspiracją do tych powieści była miłość Dashnera do takich produkcji, jak Matrix, Incepcja czy serial Lost.

Udało nam się porozmawiać z Dashnerem z okazji zbliżającej się premiery DVD drugiego filmu, zaplanowanej na 15 grudnia, a także rozpoczęciem zdjęć do ostatniej części trylogii w lutym. Pytaliśmy o jego refleksje na temat ekranizacji Prób ognia, a także co bardzo chciałby zobaczyć w Leku na śmierć. Jak i o to, co takiego może przynieść przyszłość dla autora bestsellerów…

O tym, co chciałby, aby jednak znalazło się w Próbach ognia

W sumie Dashner jest zachwycony tym, jak Więzień labiryntu jest przekładany na język filmu, co nie oznacza jednak, że nie ma kilku rzeczy, które z chęcią by dodał. Zapytany o przykład z ostatniej ekranizacji odparł:

To zadziwiające, ale ta ohydna linijka gdzie jeden z Poparzeńców mówi: "Chyba Rose odebrała mi nos” w momencie, gdy rzeczywiście nie ma nosa. Jednak ekipa filmowa zdecydowała się na bardziej potwornych, nie-ludzkich Poparzeńców, dlatego ta linijka nie miałaby sensu.

O magii czytania young adult, gdy jest się dorosłym

Chociaż wiele badań wskazuje na to, że większość osób czytających powieści young adult jest w zasadzie dorosła, w kulturze wciąż czytanie takiej literatury uważane jest za coś gorszego. Zapytamy, co by powiedział czytelnikom albo widzom filmów niezainteresowanym czytaniem samej trylogii dlatego, że jest kierowana do młodszych czytelników, Dashner powiedział:

Piszę dla tej grupy wiekowej dlatego, że gdy byłem nastolatkiem był to najbardziej magiczny czas w kwestii czytania oraz odkrywania historii… Pisanie właśnie dla  takich czytelników pomaga mi wrócić do tamtych lat. A poza tym sądzę, że nigdy do końca nie przestajemy być nastolatkami.

Poza tym nigdy, przenigdy nie piszę czegoś gorszego tylko dlatego, że ma być dla nastolatków. Właściwie, myślę, że jestem dorosłym, piszącym historie, które uważam, że są fajne. Większość osób, które znam, a które dały szansę tej opowieści – dają szansę każdej dobrze napisanej książce young adult – zakochała się w niej. Sądzę, że jeśli po prostu się odrzuca takie powieści, można odrzucić naprawdę fajne historie.

O podzieleniu Leku na śmierć na dwa filmy

Studia filmowe przenoszące na ekrany filmowe powieści young adult zazwyczaj decydują się podzielić ostatnią część na dwie produkcje, jak to miało miejsce w przypadku Harry’ego Pottera i Insygnia Śmierci czy Kosogłos. Co ciekawe, 20th Century Fox postanowiło nie kontynuować tego trendu i nie dzielić Leku na śmierć. A co na to Dashner?

Jestem stuprocentowo niesamowicie podekscytowany i zadowolony z decyzji. Wydaje mi się, że od kiedy po raz pierwszy spotkałem się z Wesem [Wes Ball, reżyser – dop. red.], mówił on, że nie chce dzielić ostatniej książki na dwie części. Dla mnie dzielenie nie miało sensu. To bardzo zwarta historia, podzielona na trzy części. Uważam, że to bardzo mądra decyzja.

Wydaje mi się, że zdobyliśmy sporo punktów za to, że nie rzuciliśmy się z tym projektem na kasę. Sadzę ponadto, że to będzie bardzo dobry, solidnie zrobiony film, a ta decyzja odbije się pozytywnie na jakości filmu oraz na zadowoleniu fanów.

O tym, na co mogą liczyć fani książek i fani filmów

Niezależnie od tego, czy jesteście wielkimi fanami książek czy też nigdy ich nie czytaliście, Dashner opowiadał o kilku ciekawych i zabawnych wątków, które pojawią się w ostatniej części filmu, do której zdjęcia rozpoczną się już za kilka miesięcy.

Słowa kierowane do fanów filmu:

Wydaje mi się, że trzeci film będzie dokładnie taki, jak książki. To znaczy, każdą z części pisałem tak, aby poszczególne książki różniły się znacznie od siebie. A zatem, w trzecim filmie, zobaczycie więcej DRESZCZ-u, zwłaszcza w kontekście ich codziennego funkcjonowania. Zobaczycie, jak wyglądają miasta w tym zrujnowanym świecie, przynajmniej te, które wciąż funkcjonują. Wydaje mi się, że to dostarczy naprawdę fajne.

Wszystkie karty zostaną rzucone na stół. Przetrwanie ludzkości wisi na włosku. Trzeci film to przede wszystkim rozwiązanie problemu, ale opowiada również o poddanej próbie lojalności pomiędzy przyjaciółmi. No i będzie trochę spektakularnych akcji.

A tym, którzy znają dokładnie każdy zwrot akcji i najważniejsze linie dialogowe Leku na śmierć, Dashner opowiada:

Wszyscy zgadzamy się z tym, że drugi i trzeci film, z różnych powodów, odeszły od książek. Wydaje mi się jednak, że trzeci film jednak powraca do tego, co działo się w powieściach. Więc wydaje mi się, że moi czytelnicy będą z tego zadowoleni. Zwłaszcza, że już na początku widać ten powrót, zwłaszcza w tym, że bohaterowie wracają do Denver...

Sceny w Denver będą po prostu spektakularne. Wizja Wesa dotycząca tego, jak przenieść ducha książki i rozwinąć go w pełen wizualnych fajerwerków film jest po prostu wspaniała.

O tym, co teraz cieszy Dashnera w popkulturze

Dashner wspominał już o tym, jak bardzo filmy wpływają na jego książki, dlatego chcieliśmy go zapytać, co aktualnie go fascynuje, na realizację jakich projektów czeka.

Bardzo chcę spróbować czegoś innego. Bardziej współczesnego. Skoncentrowanego na bohaterach. Osadzonego w rzeczywistym świecie. Aktualnie jestem zakochany w Fargo. Wspaniały serial. No i jest jeszcze Detektyw i Homeland. Ale tak samo uwielbiam The Walking Dead czy Grę o tron.

Czuję, jakby to był złoty wiek telewizji. Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, jak wiele telewizja uczy na temat pisania. Zwłaszcza w kontekście tworzenia części (epizodów), rozwoju postaci i dialogów. Fabularnych części (story arcs). Konieczności opowiadania w segmentach. To troche jak rozdziały I sezony, które również odnoszą się do książek. Dlatego oglądam dużo telewizji i to jest naprawdę fajne, ale to jest też część mojej pracy. To ciężka robota, ale ktoś musi ją wykonywać.

Na pytanie, czy Dashner rozważał kiedyś pisanie dla telewizji, odpowiedział, że:

Oczywiście. Właściwie, już zacząłem bawić się kilkoma pomysłami na programy telewizyjne. Trzymajcie kciuki, żeby się udało. Więc tak, to zdecydowanie jest w moim kręgu przyszłych zainteresowań.

 

Tłumaczenie: Agata 'Aninreh' Włodarczyk
Źródło wywiadu pod tym linkiem.

Więzień Labiryntu #2 - Próby ognia

Autor: James Dashner
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Miejsce wydania: Słupsk
Wydanie polskie: 9/2015
Format: 145x205 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Wydanie: II


blog comments powered by Disqus