Wywiad z autorką książki "StarCraft II: Punkt krytyczny"

Autor: materiały prasowe
24 lutego 2013

Grzegorz "Sigmar" Sadziński: Jak pisało się książkę osadzoną w uniwersum StarCrafta?

Christie Golden: Byłam bardzo podekscytowana pisząc tę książkę, ponieważ jest ona niewielkim pomostem. Zaczyna się dokładnie w tym miejscu, w którym kończy się Wings of Liberty. Jej początek jest tuż po filmiku kończącym grę, zaś tuż po zakończeniu książki jest wprowadzające intro do Heart of the Swarm. W książce znajduje się wszystko to, co rozegrało pomiędzy tymi wydarzeniami. Bardzo ekscytujące dla mnie jest to, że mogę przekazać te wszystkie interesujące informacje.

Oczywiście możecie czerpać ogromną przyjemność z Heart of the Swarm bez czytania Punktu Krytycznego. Blizzard nie zamieściłby bardzo istotnych informacji fabularnych jedynie w książce, jednak myślę, że osobom zainteresowanym tłem fabularnym i historią, będzie się ona podobać to, co wydarzyło się między Jimem i Sarą oraz do czego to wszystko prowadzi. To bardzo interesujący okres fabularny, który miałam okazję przedstawić.

Jak trudne było dla ciebie podejście do StarCrafta w porównaniu do pisania książek osadzonych w realiach Warcrafta, z których tak bardzo jesteś znana wśród fanów Blizzarda?

To jest dosyć dziwne. W obu przypadkach mamy do czynienia z różnymi głosami. World of Warcraft to zdecydowanie epicki świat fantasy, mówimy o historii orków i ludzi oraz gronie bohaterów, których tak bardzo lubimy. Podchodzę zatem do tego dosyć formalnie, jednak wydaje mi się, że jestem w stanie stworzyć więź między czytelnikiem, a prezentowanymi herosami. Jest to jednak nieco bardziej liryczne. W przypadku StarCrafta mam okazję odejść od wielkich epickich starć i przejść do "bijatyk". Jest tutaj więcej humoru oraz pewnego rodzaju braku formalności, dlatego jest to bardziej swobodne uniwersum do tworzenia. Miałam możliwość bawienia się nieco pewnymi sytuacjami i postaciami oraz zagłębienia się w bardziej dramatyczne aspekty. Są to zdecydowanie dwa różne smaki, jednak lubię je oba.

W Punkcie Krytycznym miałaś okazję dokładnie opisać relacje między Jimem i Sarą w taki sposób, którego nie może przekazać gra komputerowa. Jak do tego podeszłaś?

Możliwość zrobienia tego była dla mnie niezwykle ważna. Blizzard zwykle daje mi dosyć ogólne wytyczne związane z pisaną przeze mnie książką, które zajmują około 20-30 stron, więc dokładnie wiemy, co będziemy robić, a ja nie podążam za wątkami, których oni nie chcą podejmować w danym tytule. Wybór konkretnych scenariuszy należał jednak do mnie, dlatego postarałam się o dosyć dramatyczne sceny. Osobiście bardzo lubię historie miłosne. Mam oczywiście akcję, epickość, jednak koniec końców chodzi o miłość. O to, co mają Jim i Sara. O to, że udało się jej w pewnym sensie powrócić, a Jim na nią czekał. W związku z tym, jak trudno jest to przedstawić w grze, Blizzard wiedział, że mamy 10 dni w czasie których trzeba przedstawić to, co łączy te postacie. Dzięki temu mogłam postanowić, że Sara będzie bardziej odprężona, kobieca, a nie Duchem. Miałam również możliwość popracowania nad relacjami Jima z jego synem, co jest pokazane we wspomnieniach. Było naprawdę wiele scenariuszy, które mogłam nakreślić i nadać im odpowiednią wagę. Te kilka dni, które bohaterowie mieli możliwość spędzić wspólnie, pokazują, dlaczego są dla siebie tak bardzo ważni w życiu.

Jak podchodzisz do pisania książek w nowym dla siebie uniwersum?

Kilka lat temu miałam okazję napisać trylogię osadzoną w świecie StarCrafta i była to dla mnie nauka związana z tym uniwersum. Blizzard przesyła w takich momentach spisane najważniejsze informacje: historię, zarys fabularny itd. Nie jestem dobrym graczem, chociaż grywam w World of Warcraft, dlatego ktoś musiał przeprowadzić mnie przez wstawki fabularne z oryginalnego StarCrafta, abym mogła lepiej zrozumieć co się dzieje, zapoznać się z dialogami itd. Podobnie zrobili z Wings of Liberty, jednak w związku ze zmianą technologii, mogli mi przesłać wszystkie przerywniki filmowe. Mimo, że nie prowadzę rozgrywki w tej strategii, znam każdy najmniejszy fragment dialogu, każdy przerywnik filmowy oraz możliwe wybory, jakich można dokonać. Słuchanie, oglądanie, poznawanie postaci i czytanie innych książek osadzonych w uniwersum StarCraft pozwala na zanurzenie się w tym uniwersum.

Czy jest jakaś konkretna postać w StarCraft na której temat chciałabyś napisać kolejną książkę?

Mam bardzo miękkie serce, jeśli idzie o Valeriana, ponieważ w dużej mierze przyczyniłam się do jego stworzenia. Kiedy został mi on przedstawiony, nie wiadomo było zbyt wiele na jego temat. Miał być blondynem o jasnych oczach, synem Mengska. Wtedy jeszcze nie byli pewni, czy będzie on dobry czy też zły, dlatego powiedzieli, że może powinnam stworzyć go w szarościach, żeby później mogli się zdecydować. Powiedziałam: "Świetnie, uwielbiam skomplikowane postacie". Według mnie bohaterowie zawsze powinni mieć wady, zaś złe postacie zalety, dlatego szare postacie są bliskie memu sercu. Stworzyłam dla niego jego przeszłość i fascynację antyczną bronią. Miałam możliwość stworzenia tej postaci nawet w jego fizycznym kształcie. To ja wpadłam na przykład na pomysł jego loczka zmierzwionych włosów. Kiedy zobaczyłam pierwsze grafiki koncepcyjne przedstawiające postać Valeriana, wyglądał on dokładnie tak, jak sobie go wyobrażałam. Nawet jego fryzura! Czuję w związku z tym sporą więź z tym bohaterem i myślę, że przyczyniłam się do jego powstania w podobnym stopniu co Blizzard. Uwielbiam pisać na jego temat, ponieważ w dalszym ciągu jest szary, nawet po tym, co zobaczymy w Punkcie Krytycznym.

Czyli był on podobną postacią do Anduina Wrynna, którego tak wzbogaciłaś jako postać w World of Warcraft: The Shattering?

Tak, dokładnie. Wspaniale jest pracować nad postacią, która już ma pewne cechy, jednak ja mam możliwość sprawienia, aby rozkwitła. Bardzo mi się to podoba. Oczywiście zawsze fajnie jest tworzyć nowe postacie i wstawiać je do znanych uniwersów, jednak praca nad znanymi postaciami, jak Arthas czy Jaina Proudmoore sprawia również sporo frajdy. Znalezienie i pracowanie nad bohaterami, którzy są pewną grupą znajdującą się pomiędzy - są w tym świecie, jednak ich potencjał nie został w pełni wykorzystany - jest naprawdę wspaniałe.

W Punkcie Krytycznym pojawiają się pewne wątki poboczne, jak na przykład relacje między Annabelle i Travisem. Jak traktujesz tego typu historie i w jaki sposób wpływają one na główny wątek książki?

Jest to również coś, co bardzo lubię. Chcę, aby postacie i wydarzenia zapadały czytelnikom w pamięć, nawet, jeśli nie poświęcam im zbyt wielu stron. Annabelle została mi przedstawiona jako postać, którą mogę... użyć. Jej związek z Travisem zwyczajnie wyniknął z sytuacji. Bardzo fajnie było się przyglądać, jak te dwie postacie dosyć nieśmiało łączą się ze sobą i nadają nieco innego dynamizmu wydarzeniom przedstawionym w książce.

W jaki sposób udaje ci się utrzymać odpowiedni klimat mniejszych starć w książce, aby czytelnik był zadowolony przedstawionym tempem akcji?

Wydaje mi się, że akcja to akcja. Oczywiście w książce są też większe bitwy w kosmosie i skala jest w nich znacznie większa. Pewni pisarze są niczym generałowie lub marszałkowie, kiedy opisują wydarzenia związane z walką. Są one epickie... piętnaście tysięcy żołnierzy nadciąga z jednej i z drugiej strony... Ja wolę skupiać się na indywidualnych postaciach. Nie interesuje mnie piętnaście tysięcy żołnierzy, którzy szturmują bramę. Ja przejmuję się losem jednego faceta, który nigdy wcześniej nie brał udziału w bitwie i jest przerażony oraz myśli o swej żonie i dzieciach, które zostawił w domu. To właśnie mnie interesuje. Akcja może być mało interesująca, jeśli za daleko oddalisz obiektyw. W opisach walki nie chodzi o masy, tylko właśnie o jednostki. Łatwo jest o to, kiedy ścierają się ze sobą dwie postacie, które posługują się bronią do walki wręcz, jednak warto szukać tego również w bitwach na wielką skalę. Wszystkie te ciała, które widać na polu walki to przecież ludzie, którzy ponieśli śmierć i jest to ogromna tragedia.

W Punkcie Krytycznym pojawiły się dosyć istotne informacje na temat dr. Narud. Jak się czułaś mogąc zdradzić część informacji na temat tej postaci przed Heart of the Swarm?

To było naprawdę fajne. Oczywiście gracze doskonale zdają sobie sprawę, że coś jest nie tak z tą postacią. W scenie, w której spotyka się on z Jimem i Valerianem... cóż to było naprawdę fajne do napisania. Wszystko było dokładnie zaplanowane przez dr. Narud...

Jedna z postaci [imię wycięte ze względów spoilerowych] została napisana tak, że czytelnik cały czas spodziewa się, że zrobi ona coś złego, jednak w pewnym momencie zaczynamy ją lubić. W jaki sposób tworzysz postać tak, aby czytelnik czuł się dosyć niepewnie w kwestii tego, jak ją ocenia?

To bardzo interesujące i myślę, że ma to sporo wspólnego z synergią między pisarzami i czytelnikami. Ja piszę to, co piszę, jednak każdy czytelnik może w tym zobaczyć coś zupełnie innego, a w tym przypadku ty do postaci podszedłeś z pewną dozą podejrzliwości. Wyczekiwałeś tego. Uwielbiam słyszeć takie rzeczy, ponieważ dzięki temu książka w rękach każdego czytelnika nabiera własnego życia.

Wywiad został przeprowadzony przez redakcję serwisu StarCraft II

Starcraft - Starcraft II: Punkt krytyczny

Autor: Christie Golden
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 2/2013
Tytuł oryginalny: StarCraft II: The Flashpoint
Rok wydania oryginału: 2012
Seria wydawnicza: Fabryka w grze
Liczba stron: 416
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788375748031
Wydanie: I
Cena z okładki: 9,99 zł


blog comments powered by Disqus