Wywiad z Magdą Kozak

Autor: Bartek 'barneej' Szpojda
19 listopada 2012

Magdalena Kozak – nie grymasi przy jedzeniu, nie lubi pozerów i nie chciała być wampirem. Wojskowy dryl nie jest jej obcy, więc i wywiad przeprowadzony jest w „krótkich, wojskowych słowach*”. Spocznij!

BSz.: Do tej pory, czyli publikacji „Paskudy”, skłaniała się Pani raczej ku twórczości militarnej – „Nocarz”, „Renegat” czy „Nikt” to raczej opowieści o wątku „bojowym”, choć z wątkiem fantastycznym. Co kierowało Panią dotąd, a co sprawiło, że nagle powstała zupełnie inna książka?

MK: Paskuda, a dokładniej początek zatytułowany „Nuda” został opublikowany w 2003 roku w Fahrenheicie, sieciowym magazynie literackim. W tym kontekście należałoby raczej mówić, jak to od baśniowej scenografii przeskoczyłam do tej najeżonej „lufami”. Od tamtego pierwszego opowiadania Paskuda była ze mną nieustannie przez lata, regularnie powstawały kolejne odsłony, aż uzbierał się i cały kosz, w sam raz na książkę.

Można wobec tego powiedzieć, że to taka odskocznia od wybuchowej twórczości i takiego samego życia? Zaryzykuję pytanie – czy nowa powieść to taki specyficzny wentyl bezpieczeństwa, który pozwala Pani odetchnąć od tych (realistycznych i fantazyjnych) wspomnianych luf?

To działa raczej w drugą stronę – jak mam dobry humor to mam ochotę napisać coś o Pasi i spółce.

Lekarz, oficer, pisarz – wszystkie te zawody (powołania) przeznaczone są dla osób o wyjątkowo silnej osobowości. Czytając „Paskudę” można odnieść wrażenie, że główni bohaterowie, ba, a nawet ci „mniej główni”, są wyjątkowymi charakterami. Czy to przypadek, czy może tchnęła Pani odrobinę samej siebie w każdą z postaci? I idąc za ciosem – która z nich jest Pani najbliższa, z którą najłatwiej przychodzi się Pani utożsamiać?

Chyba każdy autor daje wszystkim swoim postaciom kawałek siebie, ale w tym przypadku żadna nie jest moim alter ego. Zawsze można się wprawdzie dopatrzeć jakiś podobieństw: nie lubię pozerów jak Księżniczka i nie grymaszę przy jedzeniu jak Pasia.

I zapewne ma Pani w sobie coś ze Strażnika. Skąd wobec tego pomysł na takie, a nie inne przedstawienie znanej bajki o księżniczce w wieży? Jakieś inspiracje?

A jaka to jest znana bajka o księżniczce w wieży? Paskuda nie ma za wiele wspólnego z bajką o Szklanej Górze czy o Roszpunce, a inne niestety nie przychodzą mi na myśl. Do jakiej więc bajki Pan nawiązuje?

A choćby do Shreka – i księżniczka i smok strażnik i luźna fabuła...

Shrek to już jest wariacja na temat bajek jako takich. A Fiona była królewną śpiącą. Moja Księżniczka żadnym sennym zaklęciom nie podlega, nie ma też mowy o magicznym pocałunku, który przełamie jakiś tam czar. Paskuda nie jest kolejną próbą opowiedzenia znanej bajki w nowy sposób. To historia w baśniowej scenerii.

Czytając przygody księżniczki, Strażnika i Pasi, można odnieść wrażenie, że jest Pani osobą o raczej luźnym podejściu do życia. Czy tak jest w rzeczywistości?

Luźnym – to bardzo szerokie pojęcie. Optymistycznym – na pewno. Staram się patrzeć na rzeczy z humorem. Nie pozwalam niepowodzeniom dołować się za długo. Ale jestem żołnierzem, a wojskowa dyscyplina jest zaprzeczeniem koncepcji luźnego podejścia.

No właśnie – żołnierzem. Rozumiem, że w tej roli czuje się Pani najlepiej. Skąd wobec tego księżniczka w wieży? Niespełnione marzenia dziecięce, czy może zwykła ludzka fanaberia?

A dlaczego nie? Dlaczego niespełnione marzenie, sugeruje Pan, że zasadniczo chciałam być księżniczką, ale z braku wieży zostałam strażnikiem? Nie, to zupełnie nie tak. Myślę, że mój zawód, moje pasje, w żaden sposób nie wykluczają pisania o księżniczkach. To nie jest ujście dla moich frustracji. To po prostu opowieść. Wampirem też nie chciałam być.

 Bardziej, sugerując się tytułem, myślałem o smoczycy – wszak ta postać łączy cechy wszystkich pozostałych – jest uwięziona, pilnuje Księżniczki a przy okazji też chce być kochana.

Ależ Paskuda jest kochana! I w sumie żyje w zgodzie ze sobą. Nietrudno chyba zauważyć, Księżniczka nie jest dla niej tylko obowiązkiem.
A przy okazji tytuł jest jakby ogólną wypadkową zdarzeń. Trochę popracowali nad nim fani z Fahrenheita, a trochę wydawca.

I sakramentalne pytanie – ciąg dalszy nastąpi?

Oczywiście, że tak!

Jakie są plany na przyszłość (pisarską, oczywiście)?

W tej chwili moja agentka pracuje nad złożeniem zbioru opowiadań, a ja nad dwutomową powieścią. Miejmy nadzieję, że obie odniesiemy sukces w przyszłym roku.
___________________________________
* Wybaczcie, że pytania są dłuższe od odpowiedzi – Pani Magda nie lubi niepotrzebnie strzępić języka. Ja tak.

Paskuda

Autor: Magdalena Kozak
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Wydanie polskie: 10/2012
Liczba stron: 304
Format: 125 x 195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788375747195
Wydanie: I
Cena z okładki: 34,90 zł


blog comments powered by Disqus