Wywiad z Michałem Gackiem z okazji wydania "Endemii"

Autor: Henryk Tur
12 lipca 2012

Henryk Tur: Kiedy zrodził się pomysł na tę niezwykłą opowieść?

Michał Gacek: Dawno temu. Minęło jakieś pięć lat od kiedy zacząłem myśleć o napisaniu tej książki. Pierwsze fragmenty powstały zaraz po wydaniu „Kroniki koszmarów”, później często wracałem do tekstu, dopisywałem kolejne sceny i poprawiałem to, co już zostało napisane. Tak naprawdę dopiero dwa ostatnie lata to okres, kiedy poświęciłem czas wyłącznie „Endemii”. Zabawne jest to, że w tej chwili nie potrafię powiedzieć, skąd dokładnie wziął się pomysł na ten tekst. W pewnym momencie fabuła po prostu zaczęła żyć własnym życiem.

Czy podczas pisania siedzisz wyłącznie nad jedną pozycją, czy masz kilka otwartych projektów i pracujesz zależnie od weny?

Zawsze jest jeden projekt, który jest najważniejszy i najbardziej czasochłonny - pozostałe pomysły zapisuję, żeby wrócić do nich w wolnej chwili. Zdarza się, że praca nad tym „podstawowym” projektem przeciąga się i w międzyczasie powstają inne teksty. Podczas pracy nad „Endemią” przerwy wykorzystałem na napisanie kilku opowiadań i artykułów.

Czy bycie psychologiem pomaga w pisaniu, przy kreacji postaci? Jak dużo prawdziwych osób przemyciłeś na kartach opublikowanych dotąd tekstów?

Pomaga w takim sensie, że z powodu zawodowego skrzywienia zawsze staram się znać odpowiedź na pytanie, dlaczego bohaterowie zachowują się w taki, a nie w inny sposób i co nimi kieruje. Wychodzę z założenia, że jeśli ja będę miał poczucie, że dobrze znam swoje postacie, czytelnik też w nie uwierzy. Co do drugiej części pytania, to bardzo uważam, by nie przenosić osób, które znam w rzeczywistości do tekstu. Jeśli już zdarza się, że przenoszę cechy znajomych na bohaterów staram się robić to w taki sposób, aby skojarzenia z realnym światem nie były oczywiste.

Czy rozważałeś inne zakończenia Endemii, tj. na przykład ten bohater nie zginie, ten trafi gdzie indziej, itp.?

Ostatnio ktoś ze znajomych zapytał mnie z żalem, dlaczego jedna z postaci zginęła i nie za bardzo wiedziałem, co odpowiedzieć. To prawda, że w czasie pisania miałem różne pomysły na zakończenie tekstu, ale im bliżej końca książki, tym bardziej krystalizował się obraz tego, co ma się wydarzyć w ostatnich rozdziałach. W tej chwili całość wydaje mi się spójna i konsekwentna, więc staram się nie myśleć o tym, że mogłem którąś z postaci napisać inaczej.

Dlaczego lubimy horrory? Albo szerszej - dlaczego lubimy się bać?

Nie wszyscy lubimy – myślę, że to, że ktoś sięga po rzeczy, które mają go przestraszyć albo obrzydzić, wiąże się w jakiś sposób z chęcią poznawania samego siebie i świata. Z dużą otwartością na doświadczenia i z potrzebą mocnych doznań. Poza tym, zwykle jest tak, że nawet jeśli boimy się w trakcie, to później wyłączamy film, odkładamy książkę na półkę i przekonujemy się, że świat wcale nie jest taki zagrażający. W jakimś sensie horror uczy więc też kontroli nad własnym strachem.

Dalsze literackie plany na przyszłość?

Najbliższy plan literacki to kolejna powieść grozy – historia mężczyzny poszukującego dziewczyny, w której kochał się w dzieciństwie. Choć punkt wyjścia fabuły brzmi jak wyjęty z romansu, w zamyśle ma być to opowieść ostra i niezwykła. O strasznych tajemnicach, jakie ukrywają kobiety i o tym, że ciekawość to naprawdę pierwszy stopień do piekła. Poza tym w międzyczasie zamierzam w ramach rozgrzewki napisać kilka opowiadań, których pomysły już od dawna chodzą mi po głowie.

Na koniec poproszę o polecenie książek i filmów z ostatniego roku, które powinny znaleźć się „na celowniku” fanów horroru.

Jeśli chodzi o ważniejsze horrory, które przeczytałem w zeszłym roku, to dwa z nich to powieści Ketchuma. W pierwszej kolejności „Dziewczyna z sąsiedztwa”. Powieść sprawna, wiarygodna, z kilkoma bardzo mocno zapadającymi w pamięć momentami. Druga książka to „Straceni” – też bardzo mocna rzecz, z rozbudowanym krwawym finałem i bardzo przekonująco napisanym „złym” bohaterem. Trzecia książka, która absolutnie zasługuje na uwagę fanów horroru, choć nie jest powieścią, to obszerna biografia Lovecrafta autorstwa S. T. Joshi’ego – lektura obowiązkowa dla wszystkich miłośników mitologii Cthulhu. Żeby nie było dyskryminacji polskich tekstów, dodam tylko, że w kolejce do przeczytania czeka na mnie „Dżozef” Kuby Małeckiego – o książce zdążyłem już usłyszeć wiele dobrego, więc znając poprzednie dokonania autora, spodziewam się kawałka solidnej prozy.

Co do najlepszych filmów grozy z 2011 roku, to na pewno jednym z nich będzie brytyjski „Kill list”. Gdyby „Wicker man” z lat 70-tych miał być nakręcony współcześnie, to właśnie tak powinien wyglądać. Drugi z filmów to „Ludzka stonoga II” – w tym przypadku zaskakujące było dla mnie to, że przy takim poziomie obrzydliwości, twórcom udało się przekonująco poprowadzić fabułę. Jeśli chodzi o trzeci tytuł, to całkiem podobał mi się prequel „The thing”, choć oczywiście nie są to już te wrażenia co przy okazji pierwowzoru.

Endemia

Autor: Michał Gacek
Wydawnictwo: Atropos
Miejsce wydania: Kraków
Wydanie polskie: 5/2012
Liczba stron: 216
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 978-83-927239-6-7
Wydanie: I
Cena z okładki: 29 zł


blog comments powered by Disqus