Wywiad z Robertem Cichowlasem i Kazimierzem Kyrczem Jr.

Autor: Bartosz Czartoryski
12 grudnia 2009

Bartek Czartoryski: "Siedlisko" to druga książka sygnowana nazwiskami Cichowlas/Kyrcz Jr. Jak w ogóle doszło do powstania tego, co sami określacie "spółką  autorską"?

Robert CichowlasCICHOWLAS: Zaczęło się od tego, że napisałem maila do Kazka z prośbą o udzielenie wywiadu dla jednego z portali literackich. Zaczęliśmy ze sobą w miarę regularnie korespondować. Potem się spotkaliśmy, spędziliśmy trochę czasu na pogawędkach...

KYRCZ: Wypiliśmy co nieco. W herbaciarni, ma się rozumieć.

CICHOWLAS: Paszcze nam się nie zamykały, od razu znaleźliśmy wspólne tematy, które nas pochłonęły… Jednego dnia Kazek zaproponował, abyśmy razem napisali opowiadanie. I napisaliśmy "Sex machine", tekst, który został zamieszczony w antologii "Twarze szatana". Niedługo potem posypały się kolejne.

KYRCZ: Pamiętam ten moment – Robert opisywał mi swoją fascynację symulatorami kolejowymi, a mnie od dawna chodził po głowie pomysł na napisanie czegoś z torami w roli głównej. Pomyślałem, że można to zmiksować… No i słowo stało się ciałem.

- Jakie były obawy, na co liczyliście i czy jesteście zadowoleni z efektów współpracy?

Kazimierz Kyrcz JrCICHOWLAS: Obawy były, w końcu każdy z nas pisze zupełnie inaczej. Kiedy jednak zaczęliśmy wspólnie tworzyć, bardzo się uspokoiłem, gdyż okazało się, że Kazek jest otwarty na propozycje, można z nim wszystko uzgodnić, no i jest cierpliwy i wyrozumiały (gdyby był kobietą pomyślałbym o wspólnej kolacji). Z efektów współpracy z Kazkiem jestem bardzo zadowolony. Gdyby tak nie było, nie angażowałbym się w kolejne projekty. 

KYRCZ: Liczyłem na to, że z naszej kooperacji wyjdzie coś interesującego i jak dotąd nie zawiodłem się (śmiech). Myślę, że jeśli koniec świata nam nie przeszkodzi, będziemy jeszcze długo działać w tym układzie.

- No i jak współpraca podczas pisania powieści w ogóle wygląda? W swoim "Rękopisie znalezionym w smoczej jaskini" Andrzej Sapkowski pisał, że za cholerę nie ma pojęcia w jaki sposób tworzy się w tandemie - "jeden śpi, drugi pisze?".

CICHOWLAS: Sapkowski ma rację. Kazek pisze, ja śpię. Uwielbiam spać. To moja druga po pisaniu pasja. A jak wiadomo pasje trzeba realizować. A więc Kazek pisze, bo to jego priorytetowa pasja, ja śpię, bo to moja priorytetowa pasja. Kiedy ja się budzę, Kazek jest już tak zmęczony, że idzie spać. Ja wtedy spoglądam na to, co napisał i ślę tekst do wydawnictwa. A potem idę spać. 

KYRCZ: W końcu musi być jakiś  podział ról. Inaczej mówiąc – partnerstwo…  Z mojej strony wygląda to co prawda ciut inaczej; to Robert pisze, a ja go poganiam, żeby pisał szybciej, sam w tym czasie delektując się kolejnymi drinkami.

- Obaj specjalizujecie się i realizujecie w duetach, czy nie uważacie jednak, że ta przyjęta forma pracy twórczej podcina nieco skrzydła Waszej indywidualności? A może jest odwrotnie i dzięki współpracy rozwijacie swój warsztat i wzajemnie inspirujecie? Prawda pewnie leży pośrodku.

KYRCZ: Indywidualność? A co to takiego? Dla mnie liczą się  nie puste deklaracje, ale efekt końcowy. Co mi przyjdzie z tego, że będę wybitnym indywidualistą, jeśli będę miał  jednego czytelnika – siebie?

CICHOWLAS: Kazek dobrze prawi. Myślę podobnie, oprócz tego muszę się podpisać pod Twoją drugą sugestią. I to całkowicie. Pisanie w zgranym duecie może tylko rozwijać i inspirować. Nawzajem się poprawiamy, szlifujemy pomysły, piszemy. Powiedzenie „Co dwie głowy to nie jedna” sprawdza się w naszym przypadku w stu procentach.

- Nie miewacie jednak czasem, jak pewnie każde literackie "małżeństwo", trudnych dni? ;) Nie ma długich bitew, walk o pomysły, które podobają  się jednemu, a drugiego odrzucają?

CICHOWLAS: Pisanie traktujemy poważnie, co za tym idzie wszelakie nieścisłości staramy się szybko niwelować. Na walki czy bitwy nie mamy czasu.

KYRCZ: Zazwyczaj obaj wiemy, co chcemy osiągnąć. Wizję całości mamy wspólną, a w trakcie dyskusji dogrywamy szczegóły. Ani ja ani Robert nie obrażamy się na siebie, jeśli jeden drugiemu zmieni coś w tekście. Po prostu mamy do siebie zaufanie. Gramy w jednej drużynie i zależy nam na tym samym – by powieść czy opowiadanie opatrzone naszymi nazwiskami było jak najlepsze. 

- Aneks do poprzedniego pytania: czy można w niedalekiej przyszłości spodziewać się na księgarskiej półce dwóch powieści – jednej Cichowlasa, drugiej Kyrcza?


CICHOWLAS: Jeśli o mnie chodzi nie mam na razie czasu na pisanie prozy indywidualnie. Czasami któryś  z nas skrobnie samemu opko. Pracujemy z Kazkiem nad kilkoma projektami, a to pochłania lwią część każdego dnia. Oczywiście nie wykluczam książki samodzielnej, ale to na pewno szybko nie nastąpi. Priorytetem jest dla mnie zrealizować wszystkie plany, jakie mamy z Kazkiem. A tych planów jest od groma.

KYRCZ: Dokładnie. Jest tego tyle, że sam nie wiem, kiedy uda nam się przekuć pomysły na rzeczywistość. Do tej pory jednak się udawało, więc nie tracę  wiary, że i tym razem sobie poradzimy. Gdyby tak jeszcze mieć  dostęp do machiny czasu… To już byłby czad!

W jednym z maili Kazek pisał  mi, że pracujecie nie nad jedną, a dwiema powieściami. Czyżby w nadchodzącym roku duet Kyrcz/Cichowlas zdominował  księgarskie półki?


CICHOWLAS: Rzeczywiście, chcielibyśmy w 2010 wypuścić dwie powieści. Pierwsza jest już zaklepana na kwiecień. "Koszmar na miarę" będzie rasowym horrorem. Druga książka to "Efemeryda". Jest to powieść z rodzaju katastroficznej grozy. Nie wiemy jeszcze dokładnie, kiedy się ukaże. Mamy nadzieję, że w drugiej połowie roku.

KYRCZ: Możliwe, że do tych dwóch powieści dorzucimy trzecią książkę. A czy będzie to powieść czy zbiór opowiadań? Zobaczymy… Przy czym taka ilość planowanych pozycji nie wynika z tego, że – jak to zgrabnie ujął jeden z początkujących autorów - nasza Muza ma rozwolnienie, a z tego, że nie pie… my się w tańcu, tylko piszemy.

Piknik w Piekle- "Siedlisko" - co mnie najbardziej w tej powieści ujęło, to rozbudowany wątek obyczajowy. Rezygnacja z dosłownej grozy na rzecz przybliżenia czytelnikowi portretu psychologicznego bohatera to dość ryzykowny krok, nie sądzicie? Niezaprawiony w bojach czytelnik, liczący na coś zupełnie innego, może nie dobrnąć do ostatnich stron, które niejako nadają sensu Waszej zabawie z Dawidem i czytelnikiem.

CICHOWLAS: Chcieliśmy stworzyć  bohatera z krwi i kości. Pokazać go z wielu stron. Taki zabieg był nam potrzebny, gdyż w pewnym momencie pojawiają się w powieści wątki, które nabierają wyrazistości właśnie poprzez wcześniejsze „dokładne” ukazanie psychiki i życia codziennego głównego bohatera. A więc ci, którzy jednak dobrną za połowę powieści nie powinni żałować i się wściekać!

KYRCZ: Cierpliwość to zaleta.

- Co Wam się najbardziej w "Siedlisku" podoba, a co byście jeszcze poprawili, gdyby była taka opcja?

KYRCZ: Ja mam ogólnie śrubę  na punkcie poprawek – tak więc, gdyby mi dać szansę, poprawiałbym nawet Biblię. Do skutku.

CICHOWLAS: Mam mu czasami ochotę  ukręcić za to głowę. A z drugiej strony wiem, że tak po prostu trzeba. Osobiście poprawiłbym w "Siedlisku" tylko jedną rzecz: zmienił w pewnym miejscu imię z Sebastiana na Krystka. Bo jest głupia gafa.

Księga Strachu #1 - Księga Strachu, tom 1- Inną rzeczą, za sprawą  której "Siedlisko" to nie 'kolejny horror z wielu' to fakt, że powieść stoi twardo obiema nogami w naszej polskiej rzeczywistości. Trudno było wiernie "przekalkować" Kraków i okolice A.D. 2009?

CICHOWLAS: Kazek mieszka w Krakowie, zna to miasto jak własną kieszeń i to on sprawował  pieczę nad tym, by zostało wiernie „odtworzone”. Ja, choć  bywam w Krakowie kilka razy w roku, polegałem na mapie przy opisach ulic oraz na Internecie, przy opisach knajp (śmiech).

KYRCZ: Niestety, wszelkie nieścisłości czy przekłamania biorę na garba.

- Rozumiem, że Kazek nalegał na Kraków. Czy wobec tego możemy spodziewać się też poznańskiego horroru rodem od Roberta zza ściany?

KYRCZ: Tak, przy czym zemsta Roberta będzie straszliwa, ponieważ w aż dwóch naszych następnych powieściach Poznań odgrywa ważną rolę… Przyjąłem to jednak z pokorą, tym bardziej, że byłem kilka razy w stolicy wielkopolski i uważam ją za niezwykle ciekawe i klimatyczne miasto.

Trupojad. Nie ma ocalenia- Prócz tego co widzicie za oknem, co inspirowało Was podczas pisania tych czterystu kilkudziesięciu stron? "Siedlisko" to w końcu 'ghost story' mieszające klasyczne elementy gatunku z nowoczesnością  i nie uwierzę, jeśli powiecie, że nie było dzieła  czy dwóch, dzięki którym sięgnęliście po pióra.

CICHOWLAS: Hm, chyba naprawdę  nie było konkretnej książki ani filmu, które zainspirowały nas do napisania tej powieści. 

KYRCZ: Może to się wydawać  dziwne, ale korzystaliśmy przede wszystkim z naszych osobistych doświadczeń, no i historii zaczerpniętych „ze słyszenia”.

- Zaciekawiliście mnie. Co było tym elementem "z życia wziętym" w "Siedlisku", jeśli skupimy się wyłącznie na grozie zawartej w powieści, a pominiemy obyczaj?

KYRCZ: Kilkoro moich znajomych miało kontakt z duchami czy nawet traktowaną personalnie śmiercią. Jako, że są to osoby twardo stąpające po ziemi uznałem, że ich opowieści warto upublicznić. Przykładowo moja koleżanka i jej ojciec – niezależnie od siebie – czuli lodowaty chłód przy zetknięciu z czymś co prawdopodobnie było Śmiercią zdążającą po członka ich rodziny.

CICHOWLAS: Mnie za szczenięcych lat też kilka razy pokazało coś na kształt ducha. Po latach dotarło do mnie, że nie było to zwidem. Pisząc „Siedlisko” skorzystałem z tych wspomnień.

Sępy- Z innej beczki: niedawno przeprowadzałem wywiad z Łukaszem Śmiglem, który uważa, że w Polsce nadal jest miejsce na nowych autorów i popyt na grozę. Jak Wy zapatrujecie się na obecną  sytuację na naszym rynku wydawniczym? Kazek, jesteś  częścią projektu "City", może przybliżysz nam tę inicjatywę?

KYRCZ: Nie mogę się nie zgodzić z Łukaszem. Od kilku lat można zaobserwować u nas stopniową emancypację tego gatunku, a także jego rosnącą  popularność. Co oczywiste, im więcej ciekawych autorów zaistnieje w świadomości czytelniczej, tym lepiej… A to wciąż nie jest łatwe. Jako, że nie lubię czekać z założonymi rękami, na początku roku zaproponowałem szczecińskiemu Wydawnictwu Forma tematyczną antologię opowiadań grozy, umiejscowionych w przestrzeni miejskiej. Praktycznie od razu do projektu włączył się Bartłomiej Paszylk, no a później zaczęła się praca, praca i jeszcze raz praca. Wspólnie z wydawcą, Pawłem Nowakowskim, udało nam się zgromadzić parędziesiąt świetnych opowiadań i koniec końców antologia „City 1” z początkiem listopada pojawiła się na księgarskich półkach. Aktualnie przygotowujemy drugi tom tej publikacji, w którym poza autorami znanymi i lubianymi, będzie można zapoznać się z pracami obiecujących debiutantów. Moim marzeniem jest, by taka antologia ukazywała się rokrocznie.

Zapraszamy do lektury recenzji powieści Siedlisko

Siedlisko

Autor: Robert Cichowlas, Kazimierz Kyrcz Jr
Wydawnictwo: Grasshopper
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 10/2009
Seria wydawnicza: Mroczny Świat
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 9788361725107
Wydanie: I
Cena z okładki: 31,00 zł


blog comments powered by Disqus