Wywiad z Marzeną Matuszak na temat książki "Zamykamy, ale ładne mogą zostać dłużej"

Autor: Daniel Podolak
Korekta: Bool
22 czerwca 2009

ZamykamySposób prowadzenia narracji w twej książce „Zamykamy, ale ładne mogą zostać dłużej” przypomina technikę cięć filmowych. Gwałtowne zmiany tematów, przypadkowe historie mieszkańców i ich życiowe poglądy. Nie sądzisz, że ten zabieg może nieco zniechęcić czytelników do twej prozy?

Ten sposób narracji wydawał mi się uzasadniony tematem. To miała być powieść miejska, a życie w mieście takim jak Warszawa jest dla mnie z taką optyką nierozerwalnie związane. Tu historie trwają krótko i donikąd nie prowadzą, imiona ludzi zapominamy zaraz po wypowiedzeniu, gdziekolwiek odwrócisz głowę, widzisz nowy, intensywny kadr. Natłok informacji i spojrzeń. Żeby się w tym nie zagubić, trzeba być bardzo konsekwentnym selekcjonerem.

Urodziłaś się na Mazurach, lecz mieszkasz w Warszawie. Czy „Zamykamy…” było swoistą autoterapią wynikającą ze zmiany otoczenia?

Niekoniecznie. Przeprowadziłam się do Warszawy mając 11 lat czyli z małymi przerwami mieszkam tu już... 25 lat! I uważam jednak Warszawę za swoje miasto. Specyficzne w swoim klimacie, niepokojące, dziwne, ale i inspirujące. Czasem jestem nim zmęczona i uciekam, by pomieszkać gdzie indziej. Ale jak do tej pory zawsze wracałam.

Twoja przygoda z literaturą miała swoje początki w pisanych przez ciebie wierszach. Czy nie myślałaś o ich wydaniu?

Te, które pisałam jako nastolatka, raczej nie przetrwały próby czasu. Potem raczej bawiłam się poezją niż traktowałam ją poważnie. Ale być może do tego wrócę? Myślę, że nadchodzi dobry czas dla poezji. Ludzie już za chwilę za nią zatęsknią. I znowu zobaczymy w tramwajach tomiki zamiast Vivy czy Gali.

Skąd pomysł na zamieszczenie ilustracji Trusta w swej powieści? Muszę przyznać, że jego kreska świetnie uatrakcyjnia warstwę literacką.

Pomysł był prosty – ponieważ bohater męski T. jest rysownikiem, będzie rysował zamiast mówić. Pokażemy jego świat – kreską, a nie słowem. Komiks Trusta nie miał ilustrować warstwy tekstowej, on miał ją uzupełniać. Pokazywać trochę inny wymiar tego, co przeżywa mój bohater. Rysunki Trusta miały opowiadać wersję wydarzeń według T. To było bardzo ciekawe spotkanie, moje i Przemka. Kiedy zobaczyłam jego pierwsze szkice, pomyślałam „proszę, to tak według niego wygląda ta bohaterka, to tak wygląda T.?“ Ja wyobrazalam ich sobie zupełnie inaczej. To rzeczywiście była inna wersja wydarzeń. I spodobało mi się to bardzo, jako kolejny dowód, że świat jest tylko osobistą projekcją.

Postaci w twej książce wydają się mało sympatyczne, zwłaszcza dwie główne: T. i Chuda Ruda. Czy to był świadomy zabieg?

Na to pytanie trudno mi odpowiedzieć, bo ja uwielbiam zarowno Chudą Rudą, jak i T. Akceptuję ich w całej rozciągłości wad i zalet, niemocy czy pomieszania.

Pracujesz nad jakimś projektem obecnie?

Właśnie emigruję do Wrocławia, żeby napisać coś nowego. Chodzi mi po głowie historia drastyczna i obsceniczna, w którą zaangażowane będzie poczucie winy i świętokradztwo. Przez ostatnie dwa lata właściwie napisałam tylko kilka zdań, więc już się trochę za pisaniem stęskniłam. Z drugiej strony to taka cholernie samotna robota.

Zamykamy, ale ładne mogą zostać dłużej

Autor: Marzena Matuszak
Wydawnictwo: Rytm Oficyna Wydawnicza
Wydanie polskie: 6/2007
Liczba stron: 150
Format: 155 x 235 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7399-201-6


blog comments powered by Disqus