Wywiad z Robertem Cichowlasem i Jackiem M. Rostockim, autorami zbioru "Sępy"

Autor: Justyna Żygulska
14 marca 2009

Sępy1. Jak zrodził się tytuł antologii? Dlaczego „Sępy”?

Rostocki: Taaa... Więc to było tak. Najpierw tytuł miał brzmieć: „Wystawa”. Po pierwsze dlatego, że antologia miała zaczynać się opowiadaniem tak zatytułowanym, po drugie, że to niby oddaje charakter zbioru – taka wystawa tekstów. Pomijając fakt, że opko „Wystawa” odpadło, jak sobie zacząłem pisać to słowo (wystawa) w edytorze graficznym, to wymiękłem. Wygląda brzydko i nudno (czasami jest taki układ liter). Potem chodziły nam po głowach oberżnięte głowy. Nasze – chcieliśmy mieć po prostu siebie na okładce. Ale nie mogliśmy się zgodzić co do tytułu. „Dekapitacja” Robertowi nie podeszła. Stanęło zatem na „Sępach” – to tytuł jednego z opowiadań. Ani ważniejszego, ani jakiegoś specjalnego, ale wpada w ucho i słowo jest wieloznaczne. Dodatkowo kojarzy się z padliną :)

Cichowlas: Zdecydowanie „Sępy” to tytuł, który uznaliśmy za najbardziej właściwy. Tak jak powiedział Jacek, słowo jest wieloznaczne. Poza tym krótkie, chyba chwytliwe. I nieźle brzmi! :)

2. Słyszałam, że to Robert wpadł na pomysł, aby stworzyć wspólny zbiór. Jacku, od razu przyklasnąłeś temu pomysłowi?

Rostocki: No jakoś długo się nie broniłem. Ja w ogóle chętnie przyjmuję wyzwania. Tu dodatkowo motywował mnie fakt, że chodziło o horrory. Ja normalnie piszę inne rzeczy, ale kilka pomysłów z grozą mi się uzbierało. Pomyślałem: jak nie teraz, to kiedy? Jak nie z Cichowlasem, to z kim?

3. Długo zbieraliście materiały, zanim zaczęliście pisać tę książkę?

Rostocki: Ja zacząłem zbierać w czterdziestym piątym, zaraz po wojnie. Wtedy człowiek się dosłownie o to potykał... Tak naprawdę, objętościowo mieliśmy wszystko, z tym że niestety ¾ w głowach. Więc trzeba było to spisać. Powiedzmy pół roku pracy i trochę czołgania po zakamarkach komputera, w celu pozbierania idei z ostatnich dziesięciu lat, w przypadku Roberta dziesięciu dni... Ale to i tak dobrze, bo on nie tylko jest młodszy, ale i pamięć ma krótszą...

Cichowlas: Hehe, Jacek, a chcesz w dzioba? Tak poważnie mówiąc, zanim postanowiliśmy skrobnąć „Sępy”, kilka tekstów miałem już gotowych, więc wystarczyło napisać kilka nowych, na które pomysły już kiełkowały. Najpierw napisałem „Odnalezioną”, zainspirowany spotkaniem z Jackiem i kilkoma innymi ciekawymi ludźmi w knajpie Harenda w Warszawie. Następnie zrodził się pomysł na „Karetę dam”, a potem „Żerującą bestię”. W sumie napisanie tych tekstów nie zajęło mi wiele czasu. Ale praca nad „Niemocą” zjadła bity miesiąc, drugi miesiąc siedział nad nią Jacek. A więc zleciało tego czasu trochę, ale zdecydowanie warto było podopieszczać to i owo :)

4. Opowiadanie „Armagedon 20/12 to jeden z dwóch tekstów, które napisaliście wspólnie. Pierwotnie ukazał się w magazynie SFFiH. Zmieniliście zakończenie, dlaczego?

Rostocki: He he, nie! Właśnie że nie! Jest tak, jak było, tylko wersja jest po tuningu (biorąc pod uwagę, że mówisz o zmianie zakończenia, może należałoby to nazwać assliftingiem?)
W SFFiH okazało się, że ludzie nie do końca skumali, o co chodzi w tym opowiadaniu. Zrobiło nam się przykro, bo to w końcu nasza wina, jak piszemy niezrozumiale. Dodatkowo nasza redaktorka, bezwzględnie doskonała i doskonale bezwzględna Małgorzata Koczańska (nazwisko znane z redakcji) wymachiwała nam nad głową batem... Więc podrasowalim :)

Cichowlas: Tak nawiasem mówiąc to dzięki ostrej, a nawet bardzo ostrej krytyce na forum SFFiH mogliśmy ten tekst nieźle dopracować. I co ważne, nikt nas przy tym nie popędzał, mieliśmy czas na przeanalizowanie każdego wątku, każdego akapitu wręcz. „Armagedon 20/12” to fajny kawałek, a pisząc go mieliśmy gigantyczne pole do popisu. Mogliśmy pojechać po bandzie zarówno ze scenerią, jak i bohaterami, nie wspominając już o przygodach Mata, Szymka, Dagi i Karo :) Osobiście diablo ten tekst lubię i cieszę się, że znalazł się w antologii.

5. Drugi tekst, który napisaliście wspólnie, to mini-powieść „Niemoc”. Przyznam, że jest to jeden z moich ulubionych tekstów w antologii. Skąd wziął się pomysł i dlaczego postanowiliście napisać o pisarzu, który cierpi na niemoc twórczą?

Rostocki: Proszę Roberta o odpowiedzenie na to pytanie. Zamęczał mnie tym tekstem już od roku. Z tym że opowiadał tylko przez telefon... No a potem się zaczęło...

Cichowlas: Z półtora roku temu, może jeszcze dalej, skrobnąłem spory kawał tej historii. Wylęgła się we mnie jak robal i gryzła, ssała, szczypała... Spędziłem miesiąc przed kompem, siekąc w klawisze, średnio przejmując się brakiem roboty czy zaległościami związanymi z domem. Gdy zrodził się pomysł, by wraz z Jackiem stworzyć wspólną antologię, wspomniałem mu przez telefon, że mam spory kawał tekstu, który trzeba pociągnąć, a potem zredagować. Po miesięcznej, morderczej walce z „Niemocą” pomyślałem sobie, że moja rola, jeśli chodzi o ten tekst, już się zakończyła. Udało mi się namówić Jacka, aby zajrzał do utworu. Spodobał mu się. Następny etap prac należał do niego. Najpierw zredagował to, co już było, a następnie napisał swoją partię.

6. „Griot” opowiada o nietypowym planie filmowym. „Życzenie” nawiązuje do słynnej bajki o złotej rybce. „Malarz” jest o artyście, który nie widzi twarzy. „Kareta dam” traktuje o zachłannym pokerzyście... Postawiliście na zróżnicowanie tematyczne. Jak sądzicie, dopięliście swego?

Cichowlas: Jeśli o mnie chodzi, to jestem w pełni zadowolony z książki. Rzeczywiście, zróżnicowanie tematyczne jest widoczne. O to nam chodziło, aby historie różniły się od siebie, aby były dopracowane. No i porządnie zredagowane. Małgosia Koczańska, nasza redaktorka, zrobiła świetną robotę, wspaniale się dogadywaliśmy.

Rostocki: Gdy nie możesz dopiąć celu, chodź z odpiętym, przyjacielu. A serio, to myślę, że po prostu napisaliśmy co chcieliśmy, bez klucza tematycznego, czy rodzajowego. A czy to był dobry pomysł? Opinie czytelników nam powiedzą... Mamy wielką nadzieję, że ludzie to polubią... Chociaż, rzeczywiście, przeskoki są spore, jednym ciągiem chyba trudno to zjeść.

7. Kto wpadł na pomysł, aby umieścić Was na okładce książki?

Rostocki: Heh, to wyszło z rozmów, że fajnie by było, żeby tak było. Wspominałem, że na początku myśleliśmy o naszych głowach, a jak stanęło na sępach, no to kto, jak nie my?

Cichowlas: Dalej to już poszło migiem. Jacek znalazł sklep z weneckimi maskami, a potem skombinował narzędzia zbrodni :) Jaja jak berety były z preparowaniem krwi. Dysponowaliśmy sztuczną, ale to sok z buraków okazał się najbardziej właściwy :)

8. Co czytacie, kiedy nie piszecie?

Rostocki: Ja teraz akurat Cooka (zasadniczo jego czytam wszystko). Jestem chory, kiedy zbyt długo muszę czekać na nowego Pratchetta (szczególnie po rewelacyjnym „Piekle pocztowym”). Ostatnio wielkie wrażenie wywarła na mnie Joahanna Sinisalo z „Nie przed zachodem słońca”... Co jeszcze? Stajnia Cusslera, i z zupełnie innej bajki – Peter Mayle, czy Stephen Clarke. Różne rzeczy w każdym razie. Bardzo różne.

Cichowlas: Ja właśnie skończyłem czytać nowego Cooka. Średni. Tak w ogóle to czytam wiele z racji tego, że recenzuję. Miesięcznie połykam trzy do pięciu książek. Są to różne pozycje: psychologia, thrillery, kryminały, historia, fantasy, horrory. Moim mistrzem jednak jest Graham Masterton. Znaczy mistrzem horroru :)

9. Macie na swoim koncie inne książki, publikacje w prasie i Internecie. Czym jest dla Was pisanie opowiadań i powieści?

Cichowlas: Pisanie to moja pasja. To odskocznia od niezbyt kolorowego świata, kierowanego przez niekompetentnych dyplomatołów :) Lubię się zamknąć w pokoju i odizolować od rzeczywistości. Pisanie mnie odpręża i daje wiele satysfakcji.

Rostocki: Formą ekspresji, zapisu myśli, przekazywaniem wizji, obrazów. Wpływaniem na innych. Ale nie na ich zachowanie, czy działanie – wpływaniem na ich stan umysłu raczej. Niech myślą! (w sensie, że ludzie niech myślą) Skoro ja się z tym myśleniem męczę, to inni niech też się pomęczą!

10. Planujecie dalszą współpracę?

Rostocki: Się okaże. Plany jakieś są, ale na razie jak dla mnie jest jeszcze zbyt świeżo po premierze „Sepów”, żeby cos planować. Chwilkę musze odsapnąć, chcę poznać opinie czytelników... Ponapawać się sławą (rotfl)...

Cichowlas: Będę dążył do tego, aby za jakiś czas stworzyć z Jackiem kolejny tom opowiadań. Dobrze mi się z nim współpracowało. Chciałbym powtórzyć tę przygodę.

11. Nad czym obecnie pracujecie?

Cichowlas: Pracuję nad dwoma projektami, ale jest zbyt wcześnie, aby o tym pisać. Natomiast już niedługo na rynku pojawi się antologia, którą napisałem z Kazimierzem Kyrczem. Książka pomieści ponad dwadzieścia opowiadań. Będzie też powieść napisana z Kazkiem, ale po kolei. Wszelkie informacje będę zamieszczał na swojej stronie: www.mictlan.portalliteracki.pl.

Rostocki: Staram się, żeby „Sępy” miały opiekuna, żyjąc już własnym życiem – patrz www.sepy.com.pl, dodatkowo usiłuję przelać na papier parę koncepcji (nie horrorów) i jeden horror... Chciałbym spróbować dramatu. Serio, jakoś mam taką fazę...

Dziękuję za rozmowę.

Rostocki: Ależ proszę bardzo:) Nie no, to ja dziękuję :)
Cichowlas: Dzięki straszne.

Sępy

Autor: Robert Cichowlas, Jacek M. Rostocki
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 3/2009
Seria wydawnicza: Asy polskiej fantastyki
Liczba stron: 504
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7574-074-5
Wydanie: I
Cena z okładki: 31,99 zł


blog comments powered by Disqus