Wywiad z Adrianem Tchaikovskym

Autor: Henryk Tur
19 listopada 2009

Z okazji odbywających się w Krakowie Targów Książki odwiedził gród nad Wisłą pisarz jeszcze mało u nas znany, jednakże w świecie doskonale już rozpoznawalny – Adrian Tchaikovsky. Jego książka Imperium czerni i złota to pozycja wręcz świetna, o czym możecie przekonać się, czytając recenzję* niżej podpisanego. Korzystając z okazji, postanowiliśmy zadać kilka pytań jej autorowi.

Henryk Tur: Pierwsze pytanie, takie standardowe dla wszystkich autorów – kiedy zaczął Pan pisać?

Adrian Tchaikovsky: Miałem wtedy 17-18 lat, zacząłem już studia w szkole wyższej. Muszę przyznać, że nie były to za dobre rzeczy, ale i tak rozsyłałem je, gdzie się da w nadziei na publikację. Bezskutecznie, ale nie zrażałem się. Napisałem w końcu książkę, rozesłałem po wydawnictwach i dalej nikt nie był zainteresowany. Tak więc w dniu dwudziestych piątych urodzin postanowiłem, że jeśli do trzydziestych piątych nie znajdę wydawcy, poddaję się. I właśnie równo dwa tygodnie przed trzydziestymi piątymi urodzinami znalazł się wydawca. Muszę jednak przyznać, że było ciężko przez ten czas. To nie jest łatwy biznes.

Jak Pan wpadł na pomysł stworzenia ras ludzkich wedle klasyfikacji insektów?

Insekty fascynują mnie od małego, dlatego też było dla mnie czymś naturalnym stworzyć taki świat, w którym ludzie są właśnie nimi zainspirowani. Dokładniej sprecyzowałem całą ideę podczas studiów na uniwersytecie, a wpływ miała na to pewna gra… Inni tworzą powieści, gdzie występują na przykład ludzie-wilki, a dla mnie najbardziej poręczne okazały się właśnie insekty. Dzięki nim można stworzyć naprawdę różne postacie.

Słyszałem kiedyś, że my, ludzie, powinniśmy brać przykład z insektów. Są one zorganizowane i każdy zna swoje miejsce, nie ma tam żadnego chaosu. Zgodzi się Pan z tym?

Hmm… To nie jest może konieczne, ale idea całkiem ciekawa.

Obecnie znajomość Pana osoby w Polsce jest dość niewielka , jednak jestem pewien, że po publikacji książki wzrośnie ona znacznie. Proszę zatem powiedzieć, czy przed napisaniem „Imperium..” wyszły jakieś pana zbiorki opowiadań albo pojedyncze teksty?

Owszem, ukazało się sześć tekstów, za które nigdy nie zobaczyłem ani grosza. Ukazały się w małych magazynach. Z drugiej strony i małe, i duże płacą głównie już znanym pisarzom i debiutantowi ciężko coś zarobić. Dopiero po publikacji książki ludzie interesują się opowiadaniami danego autora.

Imperium Os znajduje się na wschodzie. Proszę mi powiedzieć, czemu wy, pisarze anglojęzyczni, umieszczacie złe ziemie zawsze na wschodzie? Przecież i Tolkien dał tam Mordor, i w Świecie Czarownic wschód był tajemniczą, podejrzaną krainą?

Faktycznie (śmiech). Myślę, że w umysłach Anglików jest silnie zakorzenione poczucie przynależności do zachodu. Wschód jest dla nas czymś egzotycznym, nieznanym. Zresztą – pisujemy o lewej do prawej. Kiedy patrzymy na mapę, zaczynamy w podobny sposób. Co jest po prawej, zawsze wydaje się jakieś odmienne, krańcowe. W tym momencie pracuję nad mapą świata. Kiedy ukaże się czwarta książka, zobaczycie więcej ziem mojego świata.

Super, bo jestem bardzo ciekawy, co jest za zachodnim oceanem. Salma wspominał, że wędrowcy szukający Źródła Wiecznego Życia dotarli tam do krain, gdzie cuda były codziennością. Zdradzi Pan jakieś szczegóły?

Bądź cierpliwy, przeczytasz.

Co mi się podoba w Pana książce, to echa ludzkiej historii. Takie Kolegium to na przykład starożytna Grecja.

Tak, to prawda. Trudno się nie inspirować tak bogatą historią, jaką ma nasza cywilizacja. Możemy przyrównać miasta mrówkowców do Sparty, zaś Imperium Os do Macedonii Aleksandra Wielkiego. Pisząc kolejne tomy zamieszczałem w nich elementy również z innych okresów historycznych.

Co stawia Pana książkę na półce z niestandardową fantasy, to wielka obecność mechaniki przy współistnieniu magii. Jak Pan myśli, dlaczego tak wielu autorów nie umieszcza razem magii i zaawansowanej techniki?

Myślę, że jeśli chodzi o autorów anglojęzycznych, to dla nas fantasy jest kontynuacją mitów i „starych, dobrych czasów”, gdzie nie było progresji. Dobrym przykładem jest Tolkien, którego Shire to urocza, prosta wioska, a Mordor to industrialny koszmar – dymy, ognie, itp. W moich książkach są starsze rasy, które cały czas praktykują magię, i młodsze, które nie wierzą w magię i posługują się technologią. Zdradzę, że w drugim tomie zobaczymy zarówno ekstremalne formy magii, jak i nauki, które czynią wiele szkód przez niewłaściwe ich używanie.

Właśnie, w drugim – a jak wiele tomów do tej pory wyszło?

W Anglii czwarty ukaże się w sierpniu.

I to koniec?

Skądże! Zaplanowałem sobie dziesięć tomów.

Wszystkie kontynuują wątki z pierwszego?

Tak, cały czas będą znane z niego postacie.

Mamy w Pana książkach mrówkowców, osowców, ćmowców i innych. Czy planuje Pan umieścić ludzi będących hybrydą jakiś większych stworzeń, na przykład ludzie-lwy?

Ja… hmm… nie mogę powiedzieć, ponieważ odpowiedź mogłaby zawierać spojlery.

Aha. Czyli będą. Lubi Pan insekty, które są częścią przyrody. A my coraz bardziej industrializujemy świat. Czy czeka nas zniszczenie biosfery czy też powrót do dawniejszych czasów?

Historia pokazuje nam cykle. Najpierw wzrost, potem upadek, potem znowu wzrost i upadek, i tak dalej. Myślę więc, że jeśli zmierzamy do upadku, to i tak się z niego podniesiemy.

Tak spytałem o to, ponieważ na początku lektury książki miałem wrażenie, że to nasz świat długi czas po jakiejś globalnej katastrofie. Zresztą jak sam Pan powiedział, są tam podobne regiony do tych znanych z naszej historii.

Nie, nie było to moją intencją. Owszem, echa cywilizacji jaką znamy, są, ale to całkiem inny świat.

Jeśli byłby Pan nauczycielem pisania, jakie rady dałby młodym adeptom pióra?

Dwie bardzo ważne rady. Po pierwsze – cierpliwość. Jest strasznie ważna w tym zawodzie. Po drugie – przyjmuj konstruktywną krytykę i nie obrażaj się za nią. Przed wydaniem mojej książki mój agent miał wiele uwag co do niej, przemyślałem je, dokonałem zmian i wyszło to książce tylko na dobre.

Jaki jest Pana ulubiony gatunek literacki?

Kocham fantasy. Naomi Novak, Jack Neville, Scott Lynch – oni piszą bardzo interesujące powieści, z którymi warto się zapoznać.

Może jest za wcześnie na takie pytania, ale czy myślał Pan kiedyś o napisaniu tekstach w innym gatunku? Science-fiction, horror, thriller?

Na razie w całości pochłania mnie świat „Imperium”, ale mam sporo pomysłów na fantasy i science-fiction. Czas pokaże, czy je zrealizuję.

Pierwszy tom jest świetnym materiałem na widowiskowy film. Gdyby ktoś chciał go nakręcić i pytał o radę co do obsadzenia ról, jakich aktorów by Pan w nim widział i w jakich rolach?

Hmm… Na pewno Sean Bean jako Thalryk. Inne role dla młodszych aktorów, którzy się jeszcze nie opatrzyli.

I na koniec nieco inne pytanie – czy lubi pan gry komputerowe?

Muszę się do czegoś przyznać. Jestem niewolnikiem World of Warcraft.

* recenzja ukaże się wkrótce – przyp. red.

Cienie pojętnych #1 - Imperium Czerni i Złota

Autor: Adrian Tchaikovsky
Wydawnictwo: Rebis
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 10/2009
Liczba stron: 632
Format: 132 x 202 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7510-295-6
Cena z okładki: 35,90 zł


blog comments powered by Disqus