Wywiad z Michaliną Olszańską

Autor: Katarzyna 'Kiriana' Suś
9 stycznia 2010

Michalina OlszańskaNa naszym rynku właśnie pojawiła się książka „Dziecko Gwiazd. Atlantyda”. Większość sięgających po tę pozycję czytelników zapewne nie zdaje sobie sprawy, że autorka stworzyła powieść w wieku lat 15. Nieprzeciętna dziewczyna, pełna pasji i pomysłów, opowiedziała nam o swej inspiracji, mitach i planach na przyszłość.

KS: Dlaczego właśnie nawiązanie do Atlantydy?

MO: Mit o Atlantydzie zawsze mnie fascynował. Przez to, że nie wiadomo na pewno czy istniała, jest pomostem między dwoma światami: tym realnym i tym baśniowym. To taka jedna z największych tajemnic naszego świata, a świadomość, że coś mitycznego i magicznego jak Atlantyda, mogło istnieć tutaj, w tym świecie, ekscytuje mnie. Dlatego Atlantyda.

Jak czujesz się oglądając swoją książkę na półkach?

To niesamowite uczucie, trochę surrealistyczne. Teraz, po tym wszystkim, co przeżyłam w ciągu ostatniego półrocza, nie potrafię sobie przypomnieć, jak to było wcześniej, przed tą całą przygodą z wydaniem książki. Życzę każdemu, żeby poczuł to, co ja poczułam, kiedy się dowiedziałam, że wydawnictwo chce wydać "Dziecko Gwiazd. Atlantydę". Tego uczucia nie da się nawet opisać, to taka skrajna euforia połączona jakby z niedowierzaniem, jakimś: "ale jak to...?!". Po spotkaniu z wydawcą wyszłam na drżących nogach, sparaliżowana, doszłam jak lunatyk do samochodu i tam poryczałam się jak bóbr. Tak było. To najmilszy płacz mojego życia.:)

Interesujesz się mitologią?

Mitologia jest w moim życiu bardzo ważnym czynnikiem. Była ze mną od zawsze. Od greckiej i rzymskiej, poprzez egipską, moją ukochaną celtycką i skandynawską, aż po eskimoską, chińską, naprawdę wszelaką. Uwielbiam mity przede wszystkim jako źródło informacji o naturze ludzkiej. To prawdziwa kopalnia diamentów dla każdego, kto interesuje się psychologią. A ja bardzo się interesuję. Czytając mity, można stwierdzić, że ludzie się właściwie nie zmieniają, wciąż mają te same lęki, miłości, pragnienia. Tylko że teraz, zamiast Zeusa, mamy Einsteina, zamiast Afrodyty – Freuda.

Skąd pomysł na napisanie książki?

Piszę od zawsze. To tak, jak małe dzieci tańczą, śpiewają, w jakikolwiek sposób przejawiają swoje predyspozycje. Napisanie książki było dla mnie naturalne, nigdy nie pomyślałam: "O! Może napiszę książkę? Skoro J.K. Rowling potrafi, to ja też!". Nie, nie, nic z tych rzeczy. To przyszło samo.

Motyw nieodwracalnego, zagłady jest dość popularny, dlaczego się na niego zdecydowałaś?

Bo tak naprawdę tylko coś nieodwracalnego jest poważne i niebezpieczne. To logiczne. Obciążenie słowa "nieodwracalne" jest wielkie. Całą resztę można zmienić i dopóki jest to możliwe, tylko strach i lenistwo jest w stanie nam w tym przeszkodzić. Zależało mi na pokazaniu, że główna bohaterka, mimo tego, że zdaje sobie sprawę z nieodwracalności wyroku losu, i tak walczy. Walczy do końca. Bo walka o to, co kochamy i w co wierzymy (nie ma znaczenia, co to jest), sama w sobie jest największą wartością.

Jak znajdujesz czas na pisanie?

Dziecko gwiazd. Atlantyda Kiedyś wstawałam o 4.00, żeby pisać. Ale to była katorga. Teraz wstaję o 5.00, jeśli się wyrabiam, to piszę coś, ale nauczyłam się pracować wszędzie. Opanowałam metodę wyłączania się, nie przeszkadza mi gwar. I tak zatapiam się w kartkach papieru, w moich światach. Teraz nie mam konkretnych pór pisania. Robię to, kiedy tylko znajdę wolną chwilę. Bo to już wrosło we mnie i nie jest trudno to przywołać.:)

Jak to jest u Ciebie z pisaniem, tworzysz najpierw postacie, fabułę, czy może książka pisze się sama?

Czasem robię sobie plan pisania, żeby zorganizować pracę (pisanie to nie tylko radosna twórczość i urocza zabawa), ale pomysł zawsze przychodzi z natchnienia. Nagle. Nie siadam i nie główkuję, o czym by tu napisać, bo do takich wyduszonych pomysłów szybko tracę serce. Nie powiem niczego nowego, gdy stwierdzę, że książka w ogromnej mierze zaczyna żyć własnym życiem, a bohaterowie przegryzają łączącą ich ze mną pępowinę i nieraz to oni mnie prowadzą. Wielu pisarzy doszło do tego wniosku, musi więc coś w tym być.

Czy nie uważasz, że Twoje postacie kobiece są nieco zbyt bez wad?

Ależ nie! Terina ma wiele wad, przede wszystkim jest bardzo słaba psychicznie. Nie potrafi stawić czoła życiu, rozczula się nad sobą. Nika bywa toporna, Nara to całkiem komiczna postać, a największą wadą Meihny jest właśnie... jej brak wad. Wiem, że to paradoks, ale tak właśnie jest. Meihna jest bardzo dumna, surowa w obyczajach, ale życie nauczy ją patrzeć na świat inaczej niż przez pryzmat honoru i obowiązku. Cytując znaną piosenkę Stanisława Soyki: "Czas nas uczy pogody".

Nie zrozum mnie źle, ale jak na tak młody wiek masz niesamowicie bogaty zasób słownictwa. Czy pracujesz nad tym w jakiś sposób, czy może po prostu dużo czytasz?

Jestem jedynaczką, zawsze bardzo dużo przebywałam z dorosłymi. I jakoś tak nasiąkałam ich językiem, co, proszę mi wierzyć, kiedy byłam dzieckiem jeszcze bardziej rzucało się w oczy!:) Fakt, że dużo czytam. Bardzo dużo. Steven King mówi, że powinno się czytać cztery godziny dziennie i pisać cztery godziny dziennie. Poza tym (choć może to dziwnie zabrzmieć), lubię słowa, układanie ich w zdania sprawia mi przyjemność. To jak malowanie. A im więcej farb ma się do dyspozycji, tym lepiej.

Zauważyłam, że lubisz bawić się słowami, dlaczego właśnie w taki sposób?

Może zabrzmi to dziwnie, ale ja... uwielbiam słowa. Jako zjawisko. Lubię mówić, pisać, bawić się – jak to nazwałaś – mową. To naturalne, że kiedy pracuje się słowem, zaczyna się improwizować, tworzyć wariacje, a przede wszystkim szlifuje się je. To się chyba nazywa warsztat literacki. W książce oczywiście bardzo ważna jest fabuła, akcja, przesłanie, ale przyjemność odbioru często decyduje o powodzeniu dzieła. Czasem czytam książkę (w szczególności ten problem występuje w przekładach) i wszystko mi się podoba, tylko język wydaje się jakiś dziwny, nie pasuje. Uwiera mnie to wtedy jak za ciasne buty. Dlatego staram się pracować nad językiem.

Czy masz już pomysł na kolejne powieści, czyli jak wyglądają Twoje plany wydawnicze?

Obecnie mam skończonych 8 rękopisów, pracuję nad następnymi. Pomysły zawsze są, problem z czasem na ich realizację. Zwłaszcza ostatnio czasu jest nad wyraz mało!:) Wybrałam już książkę, którą chciałabym wydać jako drugą, jestem w trakcie przepisywania jej na komputer (rękopis jest ołówkiem – zupełnie niepraktyczne) i mam zamiar przedstawić ją wydawcy. A co z tego będzie? Zobaczymy.

Co zamierzasz robić w najbliższej przyszłości – wybierasz się na studia, studia kierunkowe, czy też raczej masz zamiar, podobnie jak King, oddać się pisaniu?

W ostatnim czasie przeżywałam istny maraton! Te wszystkie sprawy związane z wydaniem książki, do tego skrzypce, szkoła, a i parę innych zajęć, które sobie dobrałam, a z których nie chciałam zrezygnować. Byłam przerażona i zachwycona, wszystkiego było tak dużo, że jeszcze teraz trudno mi się zatrzymać i ochłonąć. Ale fakty są takie, że za rok matura, po której trzeba się będzie wybrać na studia. Zaczyna się "dorosłe życie", ech... Co do studiów, to chciałabym pójść na dwa kierunki: na pewno skrzypce, nad drugim się jeszcze zastanawiam. A, co najważniejsze, chcę dalej pisać. To ostatnie jest absolutnie moim planem na najbliższą i najdalszą przyszłość.

Dziękuję bardzo za fascynującą rozmowę. Życzę powodzenia i trzymam kciuki za dalsze sukcesy.

Dziecko Gwiazd. Atlantyda (okładka miękka)

Autor: Michalina Olszańska
Wydawnictwo: Albatros
Wydanie polskie: 11/2009
Liczba stron: 464
Format: 148 x 210 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7359-968-0
Cena z okładki: 14,99 zł


blog comments powered by Disqus