Wywiad z Rickiem Mofiną, autorem thrillera "Sześć sekund"

Autor: Katarzyna 'Kiriana' Suś
26 września 2010

KS: Czy praca korespondenta miała wpływ na Twoją twórczość?

RM: Pracując jako dziennikarz, zrozumiałem, że to co chcę robić, to pisanie książek. Pewnego dnia, niechętnie, pojechałem zrobić materiał z policyjnej interwencji. Jeśli wcześniej nigdy się czegoś takiego nie robiło, to zupełnie nie jest się przygotowanym na to, co się zobaczy. Ma się do czynienia z tym, z czym na co dzień spotykają się policjanci, ratownicy medyczni, strażacy, pracownicy karetek. Dla mnie to było olśnienie. Śledzenie z bliska ludzkich tragedii i dramatów było niezwykle poruszające. A ponieważ byłem absolwentem wydziału literatury angielskiej i dziennikarstwa, czułem, że mogę poprzez książki pokazać, jak dojść do prawdy. Wtedy napisałem moją pierwszą powieść z duetem Reed-Sydowski „If Angels Fall”.
Pracowałem jako dziennikarz trzy dekady, a obowiązki zawodowe stawiały mnie twarzą w twarz z mordercami oczekującymi na wykonanie wyroku w celach śmierci w Montanie i Teksasie. Pisałem relacje z procesu seryjnego mordercy, o samochodowym napadzie z bronią w ręku w Las Vegas oraz zabójcach policjantów w Albercie. Latałem nad Los Angeles z tamtejszymi policjantami i jeździłem na patrole z Kanadyjską Królewską Policją Konną w rejonie Arktyki. Pisałem także reportaże z Karaibów, Afryki i Bliskiego Wschodu.
Bardzo często czerpię inspirację do moich książek z czasów, kiedy pracowałem jako reporter. Wtedy często spotykałem policjantów. Z częścią z nich się zaprzyjaźniłem. Kiedy czuję potrzebę, także dziś korzystam z ich pomocy przy rozmaitych technicznych i proceduralnych aspektach opisywanych historii, by były one bardziej wiarygodne. Pisząc thriller „Sześć sekund”, również korzystałem z doświadczeń, które zebrałem, pracując jako dziennikarz i korespondent zagraniczny.

Ile czasu zajęło Ci napisanie pierwszej powieści?

Trwało to mniej więcej sześć lat. Długo, bo miałem przerwy w pisaniu spowodowane innymi obowiązkami.

Czy tworząc czarne charaktery, korzystałeś z doświadczeń, jakimi były wywiady z mordercami?

Tak. Jednym z najbardziej przerażających doświadczeń podczas mojej pracy dziennikarskiej była rozmowa telefoniczna z mordercą. Opisałem go potem w jednej z moich powieści. Pewnej nocy, siedząc w newsroomie, odebrałem telefon od mordercy z oddziału psychiatrycznego więzienia. Chciał porozmawiać z kimś z zewnątrz. Ze szczegółami opowiadał, jak uprowadził dwie młode kobiety, jak zamordował jedną z nich, a drugiej darował życie. Nie miał wyrzutów sumienia, a w jego opowieści nie było nawet cienia emocji.
 
Czy spodziewałeś się takiej popularności Twojej powieści?

Nie, i przyznam, że jest to nieco przytłaczające. Ten sukces zawdzięczam też mojemu wydawcy, Mirze, który robi tej książce świetną promocję.

Dlaczego zdecydowałeś się właśnie na thriller?

Chyba dlatego, że właśnie thrillery najbardziej lubię czytać. Poczynając od "Szczęk" i książek Mary Higgins Clark…

Czy trudno było napisać tak złożoną powieść, jaką jest "Sześć sekund"?

Thriller „Sześć Sekund” to mieszanka różnych, pozornie niepowiązanych ze sobą chwil z mojego życia, moich przeżyć i mojej wyobraźni, które zaczęły układać się w pytanie „co by było gdyby?” Co by się stało, gdyby zwykła rodzina z Kalifornii nagle, z powodu trudności finansowych, się rozpadła? A jeśli w innej części świata detektyw prowadzi na własną rękę śledztwo w sprawie tajemniczej śmierci rodziny reportera w Górach Skalistych? A jeśli ten reporter pochodził z Waszyngtonu i przypadkowo odkrył globalny spisek, którego efektem miałoby być zabójstwo któregoś światowego przywódcy? Co, jeśli Brytyjka, doświadczona okrutnie przez los, zostanie odkryta na pustyni na Środkowym Wschodzie, a później trafi do Ameryki? Co się stanie, gdy dwie zdesperowane matki z różnych stron świata nagle się spotkają? Co się stanie, jeśli wszystkie te elementy wymieszam i wplotę w fikcyjne wątki, które je połączą? Co się stanie, jeśli zwykli ludzie z różnych stron świata zostaną wmieszani w wydarzenia, w których tykający zegar gra bardzo istotną rolę i może zmienić bieg historii? Może to wszystko sprowadza się do sześciu sekund?

Postacie są niezwykle rzeczywiste. Czy wzorowałeś je na istniejących osobach?

Czasem wzoruję się na ludziach, których znam lub spotykałem, ale z reguły bohaterowie moich książek są wytworem mojej wyobraźni.

Skąd pomysł na "Sześć sekund"?

"Sześć Sekund" było inspirowane wieloma prawdziwymi wydarzeniami. Powstało w wyniku połączenia scen, których byłem świadkiem, pracując jako reporter. Na przykład pamiętam chwytającą za serce historię matki, poszukującej zaginionego dziecka. Kiedy byłem w Nigerii, niedługo po zamachach z 11 września, widziałem chłopca, który miał na sobie T-shirt z Osamą Bin Ladenem, a w lokalnych wiadomościach mówiono o nim jak o bohaterze. W Etiopii obserwowałem stare kobiety pracujące przy krosnach w slumsach Addis Abeby. Żyły w najbardziej ekstremalnych warunkach na ziemi. W Zatoce Perskiej rozmawiałem z brytyjskimi wolontariuszami na granicy Kuwejtu i Iraku. Widziałem także cmentarzysko czołgów w Kuwejcie, rozmawiałem z kanadyjskimi żołnierzami sił pokojowych o dzieciach, wykorzystywanych przy rozminowywaniu wydm. Nigdy nie zapomnę detektywa wydziału zabójstw z dużego miasta, któremu nierozwikłane śledztwo nie pozwalało myśleć o niczym innym. Pamiętam, jak lata temu papież Jan Paweł II odwiedził miasto, w którym studiowałem. Poszedłem, by go zobaczyć, i spotkałem studenta, który żartował, że mógłby dokonać zamachu na papieża.

W powieści „Sześć sekund”, oprócz wartkiej akcji, jest także sporo emocji i psychologii. Czy było to zamierzone czy też "samo wyszło"?

Wiedziałem, jak zakończy się „Sześć sekund”, jeszcze zanim zacząłem pisać tę książkę. Po tym, jak już wymyśliłem historię, zacząłem pracować nad jej zarysem. Wszystkie moje książki powstają w ten sposób. Zaplanowałem całą historię tak, by przykuwała uwagę przez cały czas, by każdy zwrot akcji był zaskoczeniem.

Nie sądzisz, że pisząc o wojnie i religii, poruszasz bardzo niebezpieczną tematykę?

Możliwe, jednak głównymi bohaterami „Sześciu sekund” są zwykli ludzie, powiązani ze sobą przypadkowo, za sprawą wydarzeń na świecie, a to nie ma związku z religią czy wojną. To opowieść.

Sześć sekund

Autor: Rick Mofina
Tłumaczenie: Krzysztof Puławski
Wydawnictwo: Mira
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 6/2010
Tytuł oryginalny: Six Seconds
Rok wydania oryginału: 2009
Liczba stron: 416
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788323866534
Wydanie: I
Cena z okładki: 9,99 zł


blog comments powered by Disqus